Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Kategoria: Rocznice (Page 3 of 3)

Norðoyatunnilin, czyli na skróty przez farerskie kamyczki

Dokładnie 10 lat temu, 29 kwietnia 2006 roku, otwarto Norðoyatunnilin – tunel łączący wyspy Eysturoy i Borðoy. Osiemnasty w drogowej historii Wysp Owczych. Dziewiętnasty, i póki co ostatni, połączył rok później Øravík z Hov na Suðuroy.

Aby pozwolić w pełni nacieszyć się nowym tunelem, przejazd przez niego był darmowy przez pierwsze siedem dni. Wydano nawet pamiątkowy znaczek pocztowy.

 
Od momentu otwarcia tunelu Farerczycy mogą błękitnym autobusem kursującym na linii nr 400 pokonać trasę ze stołecznego Tórshavn do stolicy północnych wysp Klaksvík w 90 minut. Wcześniej musieli przesiadać się w Leirvík na prom Dúgvan płynący do Klaksvík.
 
 
 
Pośrodku tunelu czeka niespodzianka w postaci kolorowego oświetlenia – dzieło Tróndura Paturssona.
 

Z 6200 metrów tunelu biegnącego z Leirvík do Klaksvík połowa znajduje się pod wodami Leirvíksfjorður.

Prace przygotowawcze (badania sejsmiczne) pod planowany tunel rozpoczęto w roku 1988. Przypuszczam, że były co najmniej tak złożone jak nazwa publicznej instytucji, która się nimi zajmowała – Landsverkfrøðingurin.

Norðoyatunnilin nadal pozostaje najdłuższym farerskim tunelem. Drugi podmorski tunel, Vágatunnilin (4900 m) łączący lotnisko z Tórshavn otwarto w roku 2002.

Podmorskie rondo i sztuczna wyspa z lotniskiem

 

Obecnie trwają przygotowania do budowy tunelu Eysturoyartunnilin (o długości 7,1 km z dwoma „odnogami” po ok. 2 km), który ma skrócić dojazd z Tórshavn do Strendur i Runavík na Eysturoy. Tunel ma mieć również podmorskie rondo, które pozwoli na jego rozgałęzienie. Eysturoyartunnilin ma być otwarty w połowie 2019 r. i kosztować 1,05 mld duńskich koron.

Ze skał wyrwanych Matce Ziemi przy budowie tunelu i ronda planuje się usypać sztuczną wyspę (w zatoce między Tórshavn a Toftir), na której powstanie drugie farerskie lotnisko. Wizualizacja z Airbusem 380 wygląda jednak bardziej jak ekranizacja farerskiej książki science fiction niż bliska przyszłość. Chociaż z drugiej strony pierwszy farerski tunel wydrążono nie tak znowu dawno, bo w roku 1963…

Pierwsze efekty prac nad Eysturoyartunnilin są już widoczne. Afera związana z finansowaniem inwestycji (wciągnięto ponoć nawet panów o szemranych koneksjach) kosztowała premiera Kaj Leo Johannesena przegraną w zeszłorocznych wyborach.

I jeszcze ambitniej

Jeśli podmorskie rondo i sztuczna wyspa wydaje się Drogim Czytelnikom szczytem farerskiej pomysłowości (lub zależnie od spojrzenia fanaberii), to co powiecie na plany (póki co bardzo wstępne) budowy tunelu Suðuroyartunnilin łączącego Sandoy z Suðuroy? Długość: bagatela 20 km. Idealna alternatywa dla promowej eskapady z Tórshavn na Suðuroy trwającej blisko dwie godziny przez często wzburzone północne wody.

Do tematu farerskich tuneli będę jeszcze powracał. Chociażby przy okazji wycieczki na wyspę Kalsoy, która ma ich aż pięć (przy mniej niż 150 mieszkańcach).

Merkið

Niebiesko obrzeżony czerwony krzyż skandynawski na białym płacie. Merkið* (pol. Znak), czyli flaga Wysp Owczych. Czerwień i błękit to tradycyjne farerskie barwy, biel zaś symbolizuje pianę morską i czyste niebo nad wyspami.

Co roku 25 kwietnia Farerczycy świętują rocznicę wydarzenia, które w historii świata przeszło niezauważone. Wydarzenie to jednak było jednym z wielu drobnych kroków, które pozwoliły uzyskać Wyspom Owczych częściową autonomię (w 1948 r.) i rozbudzić niepodległościowe aspiracje mieszkańców 17 wysp zagubionych gdzieś na północnym Atlantyku.

Farerską flagę zaprojektował w roku 1919 studiujący wówczas w Kopenhadze Jens Oliver Lisberg z dwoma kolegami. Została ona użyta po raz pierwszy w tym samym roku podczas ślubu w kościele w Fámjin na Suðuroy. Jest ona po dziś dzień przechowywana w tej świątyni.

Pokojowa okupacja

Wojenna zawierucha rozpętana w roku 1939 przez Niemcy i Związek Sowiecki dotarła echem nawet do, zdawało by się odległych, Wysp Owczych.

9 kwietnia 1940 r. niemieckie oddziały, gwałcąc pakt o nieagresji podpisany zaledwie rok wcześniej, przekroczyły duńską granicę. Po dwóch godzinach obrony rząd duński nakazał wstrzymać ogień. Farerczycy martwili się jednak głównie nie o losy dalekiej monarchii, ale o kwestie zdecydowanie im bliższe i decydujące o ich dalszym życiu – możliwość prowadzenia połowów i sprzedaży ryb na rynek brytyjski.

W dniu niemieckiej inwazji na Danię do Aberdeen wyszedł z Klaksvik z ładunkiem mrożonych ryb statek żaglowy Eysturoy dowodzony przez szypra Hansa Mikkelsena. Kolejnego dnia (10 kwietnia) dotarł on w pobliże Szetlandów. Do jednostki zbliżył się brytyjski okręt, którego dowódca zażądał od szypra Mikkelsena opuszczenia duńskiej bandery i podniesienia w jej miejsce flagi Wysp Owczych (będącej z punktu widzenia władz duńskich znakiem nielegalnym). Kapitana Mikkelsena nie trzeba było długo namawiać i już po chwili Eysturoy kontynuował swój rejs z Merkið jako banderą. Farerscy marynarze w Aberdeen poszli jego śladem i obok zmiany bandery napis Danmark na burtach zastąpili Faroes.

Armata kalibru 140 mm z baterii wzniesionej
przez Brytyjczyków w Tórshavn w pobliżu zabytkowego Skansin

Rozkaz wydany kapitanowi Mikkelsenowi nie był rzecz jasna inicjatywą dowódcy brytyjskiego okrętu. Sytuację Islandii i Wysp Owczych (niezwykle ważnych strategicznie terytoriów) po kapitulacji Danii analizował pierwszy lord Admiralicji Winston Churchill. 12 kwietnia do stołecznego Tórshavn weszły dwa niszczyciele Royal Navy: HMS „Havant” i HMS „Hesperus” rozpoczynając operację zbrojnego obsadzenia Wysp Owczych przez wojska brytyjskie pod kryptonimem Valentine.

21 kwietnia na Wyspy wróciły pierwsze statki, które podniosły farerskie bandery na
brytyjskie polecenie. Brytyjczycy tłumaczyli swój rozkaz koniecznością rozróżnienia „własnych” jednostek z Wysp Owczych od jednostek duńskich pozostających pod kontrolą okupanta, a więc obcych. Ówczesny duński gubernator Wysp samo podniesienie farerskiej bandery traktował jako prowokację przeciwko duńskiemu zwierzchnictwu. Doszło do burzliwych demonstracji na Farojach. Ostatecznie 25 kwietnia wypracowano kompromis: barwy farerskie miały być używane na morzu w charakterze bandery, na lądzie zaś znakiem państwowym pozostał czerwono-biały sztandar duński – Dannebrog. I to ten dzień Farerczycy wspominają co roku świętując Flaggdagur. Zaś Merkið został oficjalnie zatwierdzony przez króla Danii dopiero osiem lat później.

Druga Wojna Światowa, która zebrała tragiczne żniwo, okazała się szansą dla małych Wysp Owczych. Ocenia się, że z Wysp pochodziło około 20% ryb konsumowanych w Wielkiej Brytanii w czasie wojny. Farerczycy opanowali również istotny element transportu ryb z Islandii na Wyspy Brytyjskie. Jednak to nie poprawa sytuacji ekonomicznej (okupiona ofiarami wśród marynarzy) była najistotniejszym efektem obecności wojsk brytyjskich. Farerczycy nie zamierzali oddać wolności, której zasmakowali w trakcie „przyjaznej okupacji”. To jednak temat na jeden z kolejnych, historycznych wpisów…

Flaggdagur (Dzień Flagi) Farerczycy świętują barwnym przemarszem przez ulice Tórshavn (to jeden z kilku dni w roku kiedy na Wyspach robi się naprawdę tłoczno i gwarno) oraz kawalkadą klasycznych i niepowtarzalnych pojazdów. Chętnie bym się zabrał takim garbusem w podróż do Viðareiði* albo przez tunele na Kalsoy…

Farerczycy, wszystkiego najlepszego!

* – zbitkę rk Farerowie wymawiają szk, k występujące przed icz, ð jest w 99,9% nieme, zaś końcowe i zamienia się magicznie w e. W efekcie otrzymujemy cicho szumiące meszcze.

* – Viðareiði – najbardziej na północ wysunięta farerska osada. Jej nazwa przetłumaczona na nasz ojczysty język oznacza Drzewny Przesmyk (viðar – drewno, eiði – przesmyk). Nazwę w oryginalne wymawiamy (pamiętając o niemym ð) wijaraje. Wspaniały sposób na zaimponowanie kierowcy busa nr 500 z Klaksvík 😉

Pamięci Williama Heinesena

W tym roku mija 35 lat od wydarzenia niezwykle ważnego dla farerskiej literatury. W roku 1981 dotarła do Williama Heinesena (zapewne nieoficjalnymi kanałami) wieść o planach przyznania mu Literackiej Nagrody Nobla.

William Heinesen, uznawany obok Jørgena-Frantza Jacobsena za najwybitniejszego pisarza z Wysp Owczych,  tak później tłumaczył swoją prośbę o wycofanie jego kandydatury:

Język farerski posiadał swego czasu niską renomę – postawmy sprawę uczciwie – był on tępiony. Mimo to język farerski stworzył niezwykłą literaturę i właściwym było by przyznanie Nagrody Nobla autorowi tworzącemu w tym właśnie języku. Jeśli ja otrzymałbym tę Nagrodę, wtedy otrzymałby ją autor piszący po duńsku. Zadano by tym samym ogromny cios staraniom farerskiej literatury.*

Farerski pisarz nie był pierwszym autorem, który odmówił przyjęcia Literackiej Nagrody Nobla. W roku 1958 Akademia nominowała Borisa Pasternaka, który początkowo zaakceptował wyróżnienie, później jednak odmówił ze względu na naciski władz ZSRR. Zaś Jean-Paul Sartre (nominowany w 1964) nie przyjmował żadnych nagród za swoją działalność literacką. Jednak argumentacja Heinesena jest w tym gronie wyjątkowa.

Wypada w tym miejscu jedynie pogratulować Farerczykom takiego rodaka i oddać mu głos, aby w kilku słowach opisał swoją ojczyznę, która tyle lat była dla niego natchnieniem:

Urodzić się i wychować w takim miejscu, to – nietrudno pojąć – wielka łaska, z westchnieniem politowania oraz wzruszeniem ramion przychodzi myśleć o tych nieszczęsnych, którzy znają świat tylko z lektury pesymistycznych tytułów gazet z wielkich krajów.

Najbardziej pożałowania godni wydają się jednak nadobni przybysze z cywilizowanego świata, kiedy od czasu do czasu pojawiają się na ulicach Tórshavn, w charakterze angielskich, francuskich czy niemieckich turystów, snując się w deszczu i mgle z bezużytecznymi lornetkami zwisającymi smętnie na brzuchach, niby postacie z dantejskiego piekła. Łatwo zrozumieć ich głębokie westchnienie i niepocieszone miny, bo nie znając żadnego klucza do tego co ich otacza, skazują się na piekielną zaiste nudę głębokiej prowincji. Nie pojmują, że lepka mgła, w której mackach ugrzęźli, to ta sama odwieczna szaruga, z której ongiś powstał świat w pełni chwały, a brak im cierpliwości, by poczekać kilka dni, tygodni czy miesięcy, aż cud się powtórzy i wody niebieskie zbiorą się w jedno, odsłaniające suchy ląd – jak napisano.

Ze zbioru opowiadań „Zaczarowane światło

Polski czytelnik może zapoznać się z twórczością Heinesena sięgając po powieści „Czarny kocioł” i „Wyspy Dobrej Nadziei” oraz zbiór opowiadań „Zaczarowane światło”. Ze wstępu do tego ostatniego:

W sekwencjach pełnych zadumy i swoistego liryzmu zamyka Heinesen krajobraz i losy ludzi swej wyspiarskiej ojczyzny.

William Heinesen zmarł 12 marca 1991 roku w swoim ukochanym „pępku świata” – Tórshavn. Jego proza nadal zachwyca, a nam jeszcze nie raz służyć będzie pomocą przy próbie opisania i zrozumienia „zdumiewającego, wyspiarskiego i skalistego świata Wysp Owczych”. Bowiem jak mawiają Islandczycy – blindur er bóklaus maður (ślepy jest człowiek bez książki).

* – tłumaczenie na polski za goodreads.com 

Page 3 of 3

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna