Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Kategoria: Islandia (Page 2 of 4)

Wieści z Końca Świata

Komunikacja Na przełomie września i października w rozkładzie Strandfaraskip Landsins pojawiła się nowa linia promowa oznaczona numerem 61. Wykonuje ona trzy rejsy każdego dnia łącząc Gamlarætt z wyludniającą się wyspą Hestur. Na trasie tej pływa prom Teistin, który wykonuje również rejsy na Sandoy (aż dziewięć kursów dziennie), co czyni z niego najbardziej obłożoną jednostkę w barwach SSL.

Widok na Hestur z pokładu promu M/F Teistin

Mieszkańcy Sandoy nie mogą się zatem doczekać otwarcia Sandoyartunnilin – tunelu, który połączy Streymoy z wyspą zamieszkaną przez blisko 1500 Farerów. Przejazd z Tórshavn do Sandur w 20 minut (obecnie sam rejs promem trwa 30 minut)? Brak kolejek na przystaniach w Gamlarætt i Skopun? Jak najbardziej! Prace budowlane mają rozpocząć się w połowie 2018 roku. Otwarcie planowane jest na koniec roku 2021.

Leśnictwo Kilka dni temu, już po raz czwarty, w Tórshavn (isl. Þórshöfn) stanęła świąteczna choinka (far. jólatræ) sprezentowana i odsłonięta przez burmistrza Reykjavíku Dagura Bergþórusona Eggertssona. Ciekawe czy, tak jak w poprzednich latach, z piłą w ręku honory czynił sam Pan Burmistrz. Na rejkjawickim placu Austurvöllur zgodnie z wieloletnią tradycją stoi z kolei drzewko podarowane przez władze Oslo.

grapevine.is

Farerskie Kadry ucieszył komentarz pod informacją na grapevine.is wyrażający radość z faktu, iż produkcja drzew na Islandii osiągnęła poziom (trzy miliony nasadzeń w roku 2014) pozwalający na ich eksport.

Drapacze chmur

Skýskavari*, czyli farerskie określenie drapacza chmur, ma w ojczyźnie mgieł i chmur częściej zastosowanie w odniesieniu do dzieł Matki Natury niż kolejnych cudów inżynierii wznoszonych za petrodolary.

Najwyższym budynkiem na Wyspach jest kościół Vesturkirkjan* „górujący” nad Tórshavn swoją charakterystyczną wieżą o zapierającej dech w piersiach wysokości 41 metrów.

Zamiast szklanych wież farerskie chmury chętnie spowijają liczne szczyty i bazaltowe kolumny wznoszące się nierzadko na kilkaset metrów ponad poziom otaczających je wód.

Następnym razem gdy ktoś zapyta was Czy na Wyspach Owczych są jakieś drapacze chmur? odpowiedźcie – Tak, bardzo wiele. A choćby taki Tindhólmur, z biurami pełnymi maskonurów, nurzyków, kormoranów, kaczek – edredonów, siewek, mew, koni morskich, alek, traczy, nurków, jaskółek… Przy panującym tam harmidrze większość open space’ów może się schować.

Panorama farerskiego Manhattanu

Reykjavicka świątynia Hallgrímskirkja była do roku 2008 najwyższym budynkiem na sąsiedniej Islandii (73 metry z przepiękną panoramą stolicy). Obecnie wyprzedza ją o kilka metrów Smáratorg w Kópavogur.

Hallgrímskirkja* wraz z pomnikiem Leifura Eiríkssona
* – skýggj – chmura + skavari – drapacz, czyt. skujszkaware
* – Vesturkirkjan – kościół (kirkja + końcówka an jako rodzajnik określony) zachodni, czyt. westurczyszczjan (k w zbitkach takich jak ki lub kj czytane jest jako cz, r zaś staje się bezdźwięczne i słyszalne jako sz)
* – Kościół Hallgrímura, czyt. hatlkrimkyrka

Vælkomin á Wikipedia

Jesienne dni stają się coraz krótsze. Im dalej na północ tym zjawisko przybiera rzecz jasna na sile. W grudniu w Tórshavn dzień trwa zaledwie pięć godzin z kilkoma minutami.

Mieszkańcy Północy, kiedy już w zimowe wieczory skończą czytać góry książek, najwyraźniej masowo ruszają na Wikipedię, aby edytować naszą wspólną otwartą encyklopedię.

Islandia przewodzi w świecie pod względem liczby wydanych książek per capita – pięć tytułów na tysiąc mieszkańców. Faroje też są wysoko w tej chlubnej statystyce – cztery tytuły na tysiąc Wyspiarzy.

Okazuje się, że mieszkańcy dalekiego wulkanicznego archipelagu niezwykle aktywnie rozwijają farerską Wikipedię. Sypnijmy zatem garścią statystyk*:

  • na jednego Farera przypada 0,24 artykułu na Wikipedii (Islandia – 0,12, Polska – 0,03),
  • tzw. statystyczny Farer wykonał 7,18 edycji na Wikipedii (Islandia – 5, Polska – 1,18),
  • na tysiąc mieszkańców skalistego archipelagu przypada 0,7 aktywnych Wikipedystów (Islandia – 0,48, Polska – 0,10).
A wszystko to za sprawą 36 aktywnych farerskich Wikipedystów poświęcających swój prywatny czas, aby zostawić po sobie w Internecie ślad nieco trwalszy niż kolejny wpis na Facebooku o tym co jadło się na śniadanie (temat selfie pominę milczeniem). Stóra takk!
* – statystyki zostały wygenerowane w maju 2016 roku (skrypt)

Braciszek arktyczny

Tambylcy z północy nazywają go lundi. Biolodzy z racji jego sympatycznego wyglądu używają nazwy fratercula arctica, która po spolszczeniu daje nam powyższy tytuł.

Maskonur – nasz dzisiejszy bohater – ptasi symbol Islandii, Wysp Owczych i brytyjskiego wybrzeża. Z racji swego upierzenia często mylony z pingwinem, mimo, że oba gatunki zamieszkują przeciwne strony ziemskiego globu.
Ci niezwykle sprawni lotnicy i nurkowie spędzają większość swojego życia na otwartym morzu docierając aż do północnych krańców Afryki. Maskonury żywią się drobnymi rybami, które zdobywają nurkując nawet na głębokość 60 metrów i pozostając pod wodą przez 20-30 sekund. Na nurkowanie pozwala mu wydzielina gruczołu ogonowego, która po roztarciu po pierzu, tworzy wodoodporną warstwę.

Pozory mylą i mimo niepozornego wyglądu (osiągają one długość 25 cm i wagę 500 g) maskonury są również sprawnymi lotnikami. Uderzając skrzydłami 400 razy na minutę osiągają prędkości dochodzące do 90 km/h.

Wyjątkową cechą maskonura jest jego dziób – krótki, silny, garbaty o wyraźnym bocznym spłaszczeniu i poprzecznych fałdach. Taka konstrukcja pozwala chwytać mu nawet kilka ryb jednocześnie i przenosić je „hurtowo” do gniazda, aby nakarmić młode.

Na ląd powraca w marcu i kwietniu, gdy przed rozpoczęciem okresu lęgowego wyszukuje miejsce na swoje gniazdo. Idealne są strome klify i porośnięte trawą zbocza. Do gniazda maskonura prowadzi wykopany przez niego łapami i dziobem dwumetrowy korytarz. Niekiedy korzysta z „gościnności” burzyka lub królika zajmując nory po nich. Próbując podejrzeć te wspaniałe ptaki należy zachować szczególną ostrożność – struktura klifu naruszona jest przez rozliczne tunele wydrążone przez maskonury. Kawałek gruntu, który wydaje się być solidnym może osunąć się przy jednym niewłaściwym kroku.

W jamie wyściełanej trawą i morskimi roślinami przyjdzie na świat kolejne pokolenie arktycznych braciszków. W trakcie wysiadywania jaj maskonur nie siada na nim, lecz okrywa je skrzydłem.

Powrót maskonurów na ląd obchodzony jest na Farojach jako pierwszy dzień lata – 14 kwietnia celebruje się tam Summarmáli.

W okresie lęgowym maskonury na stromych klifach tworzą kolonie dochodzące do kilkudziesięciu tysięcy osobników. Tak jest chociażby na wyspie Grimsey, którą (jako jedyny fragment islandzkiej ziemi) przecina koło podbiegunowe, i której skrzydlaci mieszkańcy występują na powyższy zdjęciach.

Timdholmen należy do najmniejszych gór ptasich archipelagu, bywają trzy razy wyższe, należy jednak do najgęściej zaludnionych. Bujne życie ptasie, które w lecie rozwija się na nagich lub skąpo porośniętych trawą półkach ścian skalistych przypomina pod wieloma względami mrowie wielkiego miasta. Istnieje tu pewien porządek, każdy gatunek ptaków ma swoje miejsce i własne przyzwyczajenia, które, z małymi wyjątkami, nie kolidują z sobą.

Maskonur legnie się w dolnej partii skał oraz na osypiskach, gdzie swoim mocnym dziobem wykopuje dziury w ziemi. Z takiego gniazda rozlega się stale stateczny szum podobny do przędzenia drzemiącego kota.

William Heinesen, opowiadanie „Tindholmen”

Mieszkańcy północy uważają maskonury za pośmiertną postać marynarzy i rybaków, którzy zginęli na morzu. Mimo to, na Farojach (Mykines) i Islandii (archipelag Vestmannaeyjar) lundi nadal trafiają na talerze. Polowanie na nie odbywa się za pomocą specjalnej siatki umocowanej na końcu bardzo długiego kija (tzw. fleygestang). Operowanie nią wydaje się na pierwszy rzut oka dość prostym zadaniem, jednak, aby stać się fleygamaðurem zdolnym złapać dziennie nawet 200-300 osobników (zdarzały się przypadki złapania nawet 900 ptaków!) potrzebna jest spora praktyka w machaniu ponad 3,5 metrowym kijem na zboczu stromego klifu.

Mural z maskonurem przy havnarskim klubie Margarinfabrikkin przy Tórsgøta.

Farvæl, Lundi!

Smutne wieści z Końca Świata

Niestety, stało się. Masowa turystyka dotarła na Daleką Północ, przyprowadzając ze sobą wszystkie smutne, dziwne, niekiedy i przerażające, zjawiska, które określam mianem współczesności.

Jak bowiem zareagować na zachowania, które prowadzą do zamykania na noc kościoła w Reykholar (turyści uznali bowiem, że świątynia jest idealnym wprost miejscem na biwak i nocleg)? Jak skomentować branie prysznica na islandzkiej stacji benzynowej korzystając z ręcznej myjki przeznaczonej dla samochodów? I wreszcie znaki stawiane przez Islandczyków o dość jednoznacznym przesłaniu…

Faroje (mimo mniejszej skali i zdecydowanie mniejszego ruchu turystycznego) też niestety zaczynają się zderzać z podobnym zjawiskiem. Z kościołów zaczęły chociażby znikać skrzynki na datki…

Vestmannaeyjar – poza ubitym szlakiem

Nie jestem przeciwnikiem turystyki. Cieszy mnie, że coraz więcej osób spogląda na mapie w kierunku północy. Pytanie jednak czy kuszą je tylko tanie loty do Keflaviku czy też fakt ten jest ledwie ostatnim na liście odpowiedzi na pytanie „dlaczego ciągnie mnie na Północ i czy wybiorę się tam już w tym roku?”. Czy poza „zaliczeniem” obowiązkowego Złotego Kręgu chcą zboczyć z ubitego szlaku, uciec od tłumu turystów (gotowych obfotografować, a następnie zadeptać wszystko co wpadnie w zasięg ich wzroku) i pozwolić się porwać tej nie do końca uchwytnej magii miejsca i ludzi, którzy tam mieszkają? I po powrocie zacząć w sobie odkrywać pierwsze symptomy Zewu Północy.

Można zacząć się zastanawiać kiedy Islandczykom puszczą nerwy i zwyczajnie zaczną opuszczać swoją ojczyznę na czas turystycznego desantu rzucając pod nosem islandzkie epitety. Swoją drogą to niebywale ciekawe zjawisko – z jakich przyczyn co niektórym w trakcie wakacji puszczają wszelkie hamulce (jakby byli na firmowym wyjeździe integracyjnym albo zakładowym grzybobraniu) i biorą prysznic na stacji benzynowej, a za toaletę obierają najbliższy płot. Coś na co pewnie nie zdecydowaliby się w rodzimym kraju. I wobec czego głośno by pewnie protestowali.

Na szlaku do Inggajavri – (jeszcze) nienaruszone pierwotne piękno i potęga przyrody za 68 N
Pozostaje tylko życzyć sobie wzajemnie, aby kolejna osoba spotkana na szlaku na Dalekiej Północy okazała się być po prostu ciekawą nowego otoczenia, noszącą w sobie szczyptę pokory, która nie pozwoli na ekscesy podlinkowane powyżej. Jesteśmy tam w końcu tylko gośćmi, u szczególnego gospodarza.

Czego szukasz w świecie ptaków, obca istoto bez skrzydeł i dzioba? Jeśli nawet umiesz pływać i nurkować, łowić śledzie, a być może także latać, to w każdym razie nie znajdziesz drogi przez ocean bez kompasu. Jesteś li tylko rozpieszczonym wścibskim przybłędą, który wszędzie próbuje się wślizgnąć i wszystko zabić, by spróbować jak smakuje!

William Heinesen, opowiadanie „Tindholmen”

Page 2 of 4

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna