A może Wyspy Owcze są po prostu mozaiką złożoną z miliona drobnych, banalnych sytuacji, nietypowych miejsc i fascynujących ludzi uwiecznionych w fotograficznych kadrach i nostalgicznych zakamarkach pamięci osób, które stwierdziły, że warto poznać coś nowego, innego? I zamiast rozłożyć się na leżaku w słoneczny dzień w ramach wczasów all inclusive, ruszyły w dżdżysty sierpniowy poranek odkrywać „wilgotną ojczyznę” Williama Heinesena. Uzbrojone w dziecięcą ciekawość, wełnianą czapkę i termos. We własnym, niespiesznym tempie. Bez stereotypowych uprzedzeń. Gotowe na złapanie bakcyla farerofilstwa.

Pierwsze wspomnienie

Kilka lat temu postawiłem pierwsze kroki w mojej farerskiej przygodzie. Powyższe słowa pochodzą z pierwszej notki na blogu. Trafiły także do jednego z pierwszych rozdziałów książki, której pisanie – wówczas jeszcze nieuświadomione – rozpocząłem właśnie wtedy.

Wszystko zaczęło się odkrycia muzyki z ginącego wśród mgieł gdzieś na środku Atlantyku dalekiego archipelagu. Wyjazd na Wyspy Owcze, który nastąpił nieco później, okazał się być jedynie pierwszym. W styczniu 2016 roku z przybierającej na sile Owczej pasji powstał blog „Farerskie kadry”. Blisko dwieście wpisów pozwoliło mi odrobinę lepiej poznać i zrozumieć Wyspy. Ten pozornie tylko niewielki archipelag znalazł może dzięki nim swych kolejnych pasjonatów.

Dzięki Wydawnictwu Poznańskiemu udało się wykonać kolejny krok w tej przygodzie. W Wasze ręce oddajemy książkę „Farerskie kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc„. Na jej kartach znajdziecie archipelag ukazany z wielu perspektyw. Poznacie codzienność rodowitych Farerów i tutejszej Polonii. Nie zabraknie opustoszałych osad, wspomnień przeszłości i wyzwań przyszłości, trudów integracji w małej społeczności, farerskich przesądów, tematów tabu, zaskoczeń i kontrastów.

Imponujący jest entuzjazm Macieja Brencza w poznawaniu i dzieleniu się wiedzą o Wyspach Owczych. Autor wędruje do miejsc, gdzie mało kto miał determinację dotrzeć i zbiera historie, których być może nie opowiedziałby nikt inny. Jest dla nas kronikarzem, tłumaczem, kolekcjonerem ulotnych momentów – skrupulatnym i uczciwym. Opowiada o czasach minionych i współczesności – próbuje okiełznać jak najwięcej z zaskakująco złożonego farerskiego mikroświata. Maciej rozmawia z ludźmi, analizuje źródła, a czasem po prostu siada na kamieniu gdzieś na peryferiach – zewsząd wyłaniają się kolejne znaczenia. My także zatrzymajmy się i posłuchajmy.

Marcin Michalski, współautor książki „81:1. Opowieści z Wysp Owczych
W Klaksvík podczas prac nad książką

Zapraszamy na książkową podróż po niezwykłym archipelagu.

Wedle jednej z legend, wulkaniczny archipelag osiemnastu skał porzuconych na Atlantyku, potocznie zwany Farojami, powstał z brudu zza paznokci Boga, zebranego w trakcie tworzenia świata. Wedle innej, uformował się z ostatniego zęba, który wyleciał z paszczy pokonanego Stoorworma, potężnego morskiego węża.

To miejsce pełne paradoksów, do dziś pomijane przez niektórych kartografów i serwisy meteorologiczne. Tu kiedyś żyły białe kruki, szczęście przynosiły rybie skrzela, a noga od stołu odegrała ważną rolę w historii farerskiej poczty.

Jeśli koniec świata ma swój własny koniec, to znajduje się on właśnie tutaj.

Z zapowiedzi wydawniczej

„Farerskie Kadry” otrzymały wyróżnienie w kategorii „książka podróżnicza” w ramach „Nagrody Magellana 2020”.


Książka na portalach czytelniczych

Do poczytania w sieci

Wyspy Owcze to świat, w którym wszystko jest bardziej i wszystkiego jest mniej.

Z recenzji „Bardziej lubię książki niż ludzi”

Po tę książkę sięgnąć powinni nie tylko miłośnicy reportaży, Skandynawii i czytelnicy książek podróżniczych, ale wszyscy, którzy po prostu lubią kawał porządnej literatury i chcą poszerzyć horyzonty, niezależnie od tego, czy planują zobaczyć Wyspy Owcze, czy też nie. Szczerze tę książkę polecam.

Z RECENZJI „Poznańskie Historie”

„Farerskie kadry” to książka nie dla każdego, to lektura dla tych, którzy szukają ciszy i samotności, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. To jest lektura, która uspokaja i wprowadza w rytm farerskiego życia.

Z recenzji „Przeglądu Bałtyckiego”

Zwłaszcza z powodu rozdziału „Grindwalowe fakty i mity”, dla którego  warto przeczytać całą książkę. Między innymi dlatego, że przygotowuje nie tyle do zwiedzania Wysp Owczych, co do dyskusji.

(…) moim zdaniem bez tych 10 stron „Farerskie kadry” byłyby „wykastrowane” (bez autocenzury). Te 10 stron zostało napisane, jak cała książka w sposób łączący pasję i miłość do 18 wysepek, ale i z dystansem, staraniem o obiektywizm.

(…)

Myślę, że lektura książki Michała Brencza budzi szereg refleksji, skłania do zadawania wielu innych pytań, nie pogrąża jedynie w krainie marzeń o podróżach, ale wyprawia w podróż intelektualną.

z recenzji „Przyrodniczka.pl”

Do posłuchania w sieci

Czytam, bo lubię. Radiowa Jedynka
Nocne Radio, emisja 3 marca 2021

O książce napisali

Jest niespieszna, spokojna i bardzo uważna. Ma się wrażenie, że oglądamy album ze zdjęciami, które wzbudzają w nas tyle uczuć, że musimy się nad nimi dłużej zatrzymać.

IceStory.pl

Muzyczne tło do lektury