Knajpki serwujące dorsza z frytkami. Czekoladki Dairy Milk i szkockie ciasteczka Digestives na sklepowych półkach. Farerzy z domieszką brytyjskiej krwi o angielskich nazwiskach. Liczni fani Liverpoolu i Manchesteru United. Lotnisko Vága Floghavn. To tylko część spuścizny brytyjskiej pokojowej okupacji Wysp Owczych. Rzadziej w tym kontekście wspomina się o tajemniczej, tytułowej przypadłości, na którą zapadali żołnierze stacjonujący na archipelagu.

Operacja Valentine

12 kwietnia 1940 roku do portu w Tórshavn weszły brytyjskie niszczyciele HMS Havant i HMS Hesperus. Na ląd zeszło dwóch oficerów, którzy poinformowali duńskiego prefekta Wysp Owczych i przewodniczącego farerskiego parlamentu o swoim przybyciu. Na redzie czekał już krążownik HMS Suffolk z 13 oficerami i 180 żołnierzami piechoty morskiej.

Dzień wcześniej w Izbie Gmin przemówił Pierwszy Lord Admiralicji – Winston Churchill:

W tejże chwili zajmujemy również Wyspy Owcze, należące do Danii, będące strategicznym punktem o dużym znaczeniu, a których mieszkańcy wykazali wszelkie chęci, by przyjąć nas z wielkim szacunkiem. Będziemy chronić Wyspy Owcze przed wszelkimi trudami wojny, aż nadejdzie moment, gdy zostaną one zwrócone Danii, uwolnionej od podłej niewoli, w którą wpędziła je agresja niemiecka.

Wprowadzono zaciemnienie Tórshavn i sąsiedniego Argir, cenzurę poczty i telegrafu. Zakazano korzystania z pojazdów mechanicznych po zmierzchu bez zezwolenia. Na Wyspach Owczych rozpoczęła się operacja Valentine. Pozostawi ona na Wyspach Owczych trwały ślad, na zawsze odmieniając ten niewielki archipelag i ich mieszkańców.

Kartki racjonowania żywności, w tle słoik szkockiej marmolady (ze zbiorów Krígssavnið)

Pokojowa okupacja

Brytyjskie oddziały inżynieryjne pozostawiły po sobie lotnisko (które w latach 60-tych uruchomione zostanie jako pasażerskie), mosty i liczne drogi, przy których budowie pracowali także Farerzy.

Marynarze i właściciele łodzi zarabiali krocie przy transporcie ryb z Islandii do Wielkiej Brytanii. Te niebezpieczne rejsy niewielkimi przecież kutrami na wymagającym – nie tylko w czasie wojny – północnym Atlantyku dostarczały – wedle różnych źródeł – od 20 do nawet 40 procent ryb, które trafiały na brytyjskie stoły w czasie wojny.

Społeczeństwo bogaciło się, poznawało najnowsze zdobycze cywilizacji. Jeden z farerskich pisarzy porównał ówczesną zmianę stylu życia Farerów do ściągnięcia starego, rozciągniętego wełnianego swetra.

Brytyjski żołnierz w towarzystwie dwóch farerskich chłopców, magazyny kwatermistrzostwa w Tórshavn (iwm.org.uk)

Załogi dwudziestu pięciu kutrów nigdy już nie wróciły do swych portów. Wojenna zawierucha na Atlantyku zabrała życie ponad dwustu farerskich marynarzy. Ich pamięci poświęcony jest, górujący nad parkiem w Tórshavn, pomnik Minnisvarðin:

Farerzy postawili ten pomnik ku pamięci rodaków, których stracili w wojennych latach 1939-1945.

Z wdzięcznością i ku przestrodze.

Czasy operacji Valentine to także liczne brytyjsko-farerskie związki. Około 160 młodych kobiet opuściło Wyspy Owcze, przenosząc się ze swoimi mężami do Wielkiej Brytanii. Ale to także historia blisko dwustu samotnych matek, których partnerzy nie przeżyli wojny lub – co gorsza – wrócili do ojczyzny sami. Niektórym farersko-brytyjskim dzieciom, które pozostały na archipelagu, udało się po latach nawiązać kontakt z rodzinami swoich ojców.

Naszywka jednostek Faroe Islands Force – ostrygojad stojący na skale (iwm.org.uk).

Obecność alianckich żołnierzy pozostawiła po sobie także niematerialne ślady; pozwoliła Farerom zasmakować niezależności od Danii. Już w pierwszych tygodniach okupacji nakazano szyprom wywieszać farerską flagę i oznaczać jednostki napisem Faroes / Føroyar. 25 kwietnia – dzień wprowadzenie tego rozporządzenia, któremu Farerzy poddali się bez najmniejszego oporu – obchodzony jest na Wyspach Owczych jako Święto Flagi.

Na archipelagu po dziś dzień świętuje się rocznice wkroczenia brytyjskich oddziałów. Zważywszy na historię Imperium, Nad Którym Nie Zachodziło Słońce, jest to zjawisko ze wszech miar wyjątkowe. Za dowód niech posłużą słowa, które padły podczas obchodów farerskiego Święta Flagi w kwietniu 2022 roku1:

Naprawdę rzadko się zdarza, by siły okupacyjne były ponownie witane przez okupowany naród i by obie strony mogły razem świętować okupację. Ale to właśnie stało się w 1990 roku – pięćdziesiąt lat po tym, gdy brytyjscy żołnierze po raz pierwszy postawili stopę na farerskiej ziemi. Tłum witał tych około pięćdziesięciu weteranów, gdy wmaszerowywali do miasta.

Ivan Hentze Niclasen, farerski historyk

Spuścizna operacji Valentine ma więc na Wyspach Owczych wiele wymiarów.

Codzienność służby

Aliancki kontyngent na Wyspach Owczych liczył zwykle około sześciu do ośmiu tysięcy żołnierzy2. W szczycie swojej obecności na archipelagu na siły Faroe Islands Force składały się batalion piechoty i dwa półki artylerii (przeciwlotniczej i obrony wybrzeża) oraz pomocnicze korpusy inżynieryjne i pionierów3.

Nawet trzy tysiące żołnierzy (wspartych kilkoma setkami Farerów) zajętych było konstrukcją lądowiska dla hydroplanów, a następnie – od marca 1942 roku – budową lotniska na Vágar. Oddziały inżynieryjne stawiały setki prowizorycznych baraków mieszkalnych, budowały drogi, mosty i stacje radarowe4. Powstało między innymi kino i kasyno oficerskie. Drukowano biuletyny dla żołnierzy. Chodziła także pogłoska o planach budowy… kortu do squasha5.

Armia to rzecz jasna nie tylko żołnierze – wraz brytyjskimi oddziałami na archipelag trafiło też kilkaset wojskowych pojazdów. Zlokalizowana w nich po prawej stronie kabiny kierownica wymusiła wprowadzenie intrygującego zarządzenia – z początkiem roku 1943 Carl Åge Hilbert, ówczesny duński gubernator Wysp Owczych, usankcjonował na wyspie Vágar ruch lewostronny. Obowiązywał on do końca roku 19446.

Artylerzyści i piechota zostali oddelegowani do obrony wybrzeża. Baterię w Nes – zbudowaną już na jesieni 1940 roku – wyposażono w dwie armaty BL 5,5 inch Mark I kalibru 140 mm oraz dwa działa przeciwlotnicze Boforsa kalibru 40 mm. Kolejne baterie, zlokalizowane w Bøur i Gróthústangi, strzegły od listopada 1942 roku pobliskiego lotniska. Wzmocniono także, zlokalizowany blisko stołecznego portu, XVI-wieczny fort Skansin, w którym ulokowano dowództwo wojsk okupacyjnych.

Działo kalibru czterech cali na farerskim wybrzeżu, rok 1941 (iwm.org.uk)

Naloty, miny i stacja benzynowa

Niemieckie Luftwaffe dość często zapuszczało się nad Wyspy Owcze, przeprowadzając naloty na bazę paliwową skrytą w zatoce Skálafjørður. W styczniu 1941 roku dwa niemieckie bombowce zatopiły w tórshavnarskim porcie trawler HMT Lincoln City. Zanim okręt poszedł na dno, udało mu się strącić jeden z bombowców. Kilka nalotów przeżyli także mieszkańcy Klaksvík.

Nie mniejsze spustoszenie siały miny morskie rozlokowane przez Brytyjczyków w ramach blokady Atlantyku na linii między Orkadami a Islandią. Na samych tylko wodach obmywających Wyspy Owcze znalazło się ich blisko dwanaście tysięcy; wiele z nich w obszarach o silnych i zmiennych prądach. Kilkaset farerskich domostw zostało uszkodzonych przez wyrzucone na brzeg miny. Ich ofiarą padło też wiele statków pływających pod farerską banderą. Do neutralizacji min wysłano w końcu kilkudziesięciu strzelców wyborowych. Dochodziło też do tragicznych wypadów – w eksplozjach zabłąkanych min życie straciło dwóch chłopców w Vestmannie i trzech mężczyzn w Dalur. W roku 1943 dowództwo przyznało, że rozmieszczenie min było niezwykle kosztowaną i nieskuteczną operacją. W ich sidła wpadł zaledwie jeden (!) niemiecki U-bot.

Maska gazowa dla niemowląt (ze zbiorów Krígssavnið)

Wyspy Owcze były dla alianckich wojsk głównie „stacją benzynową”. W otoczonej wysokim wzgórzami, długiej i wąskiej zatoce Skálafjørður reperowane i tankowane były brytyjskie okręty walczące na północnym Atlantyku. Później, gdy do wojny po stronie aliantów włączyła się Sowiecka Rosja i Stany Zjednoczone, archipelag stał się ważnym punktem na trasie konwojów atlantyckich. Szczególnie podczas zim, gdy arktyczna pokrywa lodowa wymagała obieranie kursów nieco bardziej na południe – stosunkowo blisko Wysp Owczych.

Żołnierze szkockiego pułku Lovat Scouts podczas ćwiczeń na Wyspach Owczych, czerwiec 1941 (iwm.org.uk)

Wojenna zawierucha rzuciła na atlantycki archipelag żołnierzy z tak odległych zakątków świata, jak Kanada, Australia i Nowa Zelandia. W farerskiej ziemi złożono ciała sześćdziesięciu alianckich żołnierzy. Charakterystyczne mogiły znajdziemy na oznaczonych tabliczką „Commonwealth War Graves” cmentarzach w Tórshavn, Klaksvik, Miðvágur i Vágur.

Potańcówki i kapitan w szortach

Mimo szalejącego na całym niemal świecie konfliktu, stacjonujący na Wyspach Owczych żołnierze – głównie pochodzący ze szkockich wyżyn – walczyli zazwyczaj nie z wrogiem, a z nudą. O ile oddziały inżynieryjne zajęte było pracami nad infrastrukturą, a obsługę dział przeciwlotniczych rotowano co trzy miesiące, o tyle pozostałym żołnierzom Faroe Islands Force pozostawało przerywać monotonię służby narzekaniem na ciągłe sztormy, deszcz, długie zimowe noce, izolację, brak udogodnień i na wątpliwości związane z uzyskaniem przepustki.

Ciągnące się, trudne do odróżnienia dni urozmaicały ćwiczenia, a wieczory potańcówki. Olbrzymią popularnością – także wśród Farerów – cieszyły się seanse kinowe. Organizowano turnieje bokserskie, hokejowe i piłkarskie, zawody strzeleckie, występy teatralne.

Z potrzeby utrzymania morale i walki z monotonią służby doskonale zdawał sobie sprawę dowódca sił brytyjskich na Wyspach Owczych kapitan Noel Marcus Francis Corbett. Ten mający wówczas już grubo ponad pięćdziesiąt wiosen na karku dowódca, doświadczony walką podczas I wojny światowej, znany był wśród swych podwładnych z talentu komediowego i pisarskiego. Kapitan Corbett niejednokrotnie porywał publiczność (zarówno tę mundurową jak i cywili) swymi występami na scenie. Wkraczał na nią w krótkich spodenkach i czapce marynarskiej.

Farerska melancholia

Mimo tych wszystkich zabiegów, spora część żołnierzy zapadała na szczególny rodzaj melancholii. Nie mogąc poradzić sobie z wszechogarniającą nudą, żołnierz zaczynał coraz częściej mówić sam do siebie. Następnie odbiorcami monologu zostawały owce. W ostatnim stadium przypadłości, owce zaczynały żołnierzom odpowiadać. Tak zachowującemu się pacjentowi wojskowi lekarze stawiali jasną diagnozę – faroeitis.

Faroeitis – choroba farerska. Najpierw zaczynasz mówić sam do siebie, następnie do owiec. W końcu owce zaczynają ci odpowiadać…

Przypadłość tę należy rzecz jasna brać z przymrużeniem oka i traktować jako historyczny smaczek, rodzaj anegdoty z czasów Operacji Valentine. Próżno szukać terminu faroeitis w fachowych pismach medycznych.


Jeśli więc przyjdzie wam uciąć sobie krótką pogawędkę ze spotkanymi na szlaku kudłaczami, wiedzcie, że nie jesteście pierwszymi. Bądźcie także pewni, że faroetis nie jest niczym wstydliwym ani rzadkim. Kto bowiem nigdy nie zagadnął farerskiej owcy, niech pierwszy rzuci kępą darni.

  1. Flag Day Celebration 2022, Churchill War Rooms, London ↩︎
  2. Na Wyspach Owczych mieszkało wówczas 30 tysięcy osób ↩︎
  3. Za britishbadgeforum.com ↩︎
  4. visitfaroeislands.com – Operation Valentine ↩︎
  5. Za wywiadem z brytyjskim wojskowym i badaczem Operacji Valentine Tonym Barnesem dla KVF ↩︎
  6. Wyspy Owcze: ślady wojny ↩︎