Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Kategoria: Eysturoy (Page 1 of 3)

Slættaratindur, 880 m n.p.m.

W lipcu 2012 roku dzierżący łatę niwelacyjną farerski minister spraw wewnętrznych Kári Páll Højgaard zdobył najwyższy szczyt Wysp Owczych – mierzący wówczas 882 m n.p.m. Slættaratindur. Wyczyn ten, dokonany z ekipą pracowników Farerskiej Agencji Środowiska Umhvørvisstovan, miał na zawsze zmienić wygląd map archipelagu.

Czytaj dalej

Są rzeczy, których nie ma

Ta głęboka prawda wypisana sprayem na murze utkwiła mi w pamięci już ładnych naście lat temu. A powróciła wraz z pytaniem, które zadano mi niedawno – jakich zawodów, które nam – Polakom, ludziom z kontynentu – wydają się oczywiste i codziennie, nie spotkamy na Wyspach. A także – odwracając to pytanie – jakich farerskich rzeczy próżno szukać na naszym podwórku.

Czytaj dalej

O morzu i malarstwie

O miejscu morza w życiu, historii, tradycji i sztuce Wysp Owczych można spisać całe tomy opowieści. W jednym z muzeów na owczym archipelagu poznać można ten silny związek – morze i sztuka dosłownie ze sobą sąsiadują.

Czytaj dalej

Orka znaczy moc

Dwanaście pustych plastikowych butelek, kilka metrów gumowego węża, sprężarka, miotła, dwie stare beczki po oleju, zardzewiała felga, betoniarka, wciągarka linowa i pasek metalu.. Nie, to nie spis rzeczy znalezionych na zapleczu zamkniętej przetwórni ryb, ale instrumentarium farerskiej kapeli. Nazywają się Orka1, a swoją muzyczną podróż zaczęli pod koniec 2005 roku na farmie w Innan Glyvur.

Muzycy Orki w trakcie nagrywania swojego debiutanckiego albumu na beczkach po oleju, miotle, pustych butelkach i starej rurze. Artystyczne podejście do idei recyklingu.

Pięciu chłopa – Jens L. Thomsen, Jógvan Andreas á Brúnni, Magni Højgaard, Bogi á Lakjuni oraz Kári Sverisson – zapewne z nudów zaczęło na Eysturoy pukać w to, co nawinęło się pod ich kreatywne łapki na starej farmie należącej do ojca Jensa. W pewnym momencie stwierdzili, że może z tego powstać coś do zniesienia. Ba, z ich „naparzania na byle czym” powstał krążek Livandi Oyða (Żywe pustkowie) w trzy dni nagrany w stodole na farmie, która wyzwoliła w Farerczykach z Orki pokłady kreatywnej muzycznej magii wspartej żyłką majsterkowania. W skleceniu niezwykle pomysłowego instrumentarium pomogła rodzina i przyjaciele. Tak oto świat poznał farersko-muzyczną kontynuację dzieła Adama Słodowego.

Orka bez wokalisty, który widocznie zmęczył się już siedzeniem na paczce gazet i schował w betoniarce

Twórczość Oszki może nie nadaje się do słuchania całymi godzinami, ale jest w niej coś czego próżno szukać na płytach tłoczonych wg wytycznych płynących z gwarnych biur marketingowców z wytwórni muzycznych – autentyczność i niesłychana frajda z tego co robią.

W utworze Kapersber Orka wykorzystała sprzęt monitorujący pracę serca, starą czaszę anteny satelitarnej i stalową szafkę. I sygnał ambulansu, który akurat przejechał obok starego magazynu soli w stołecznym Tórshavn, w którym nagrywano album.

Orka od kulis – gumowe rurki, które – zasilane sprężarką – dmuchają w baterię dwunastu pustych plastikowych butelek

Wielka szkoda, że w koncertach Orki nie uczestniczy krowa, która „zza kadru” ryknęła w rytm utworu Volmar.. Ani szpaki mieszkające w szopie studiu nagrań, których śpiew stanowi tło całego debiutanckiego albumu. Ani pewien dziarski rolnik, który w trakcie nagrania nieopatrznie otworzył drzwi stodoły, co rzecz jasna wyłapały mikrofony i trafiło na debiutancką płytę. Można było za to podziwiać chociażby wirtuozerską grę na szlifierce kątowej.

Jeden z bardziej oryginalnych muzycznych wynalazków wygrzebanych na starej farmie przez Orkę – zdalnie sterowana wciągarka linowa jako instrument klawiszowy

Obecnie Orka to duet złożony z Francine Perry oraz Jensa L. Thomsena tworzący w Londynie muzykę elektroniczną. Duch eksperymentatorski na szczęście nie uleciał, a ich twórczości nadal nie da się zamknąć w sztywnych gatunkowych ramach.

1 – orka (czyt. oszka) to po farersku siła, moc. Słowo to używane jest także jako czasownik oznaczający „być w stanie”, „móc coś zrobić”. Nazwa kapeli wydaje się więc być całkiem trafiona.

Wykorzystano kadry z filmu dokumentalnego o zespole autorstwa Sjúrðura Justinussena.

Ziemniaki zamiast granatów, czyli historia dział w Nes

Gdy 9 kwietnia 1940 roku niemieckie wojska w ramach operacji Weserübung-Süd wkroczyły do Danii, ryzyko przejęcia Wysp Owczych i zamiany bezbronnego archipelagu na środku Atlantyku w bazę wypadową dla Kriegsmarine było dla Brytyjczyków zbyt duże. Pierwszy Lord Admiralicji Winston Churchill rozkazał rozpoczęcie, pod kryptonimem Valentine, operacji zbrojnego obsadzenia Farojów przez wojska brytyjskie. 12 kwietnia do stołecznego Tórshavn weszły dwa niszczyciele Royal Navy: HMS „Havant” i HMS „Hesperus”. Farerowie nazwą ten właśnie się rozpoczynający, burzliwy okres swojej historii „przyjazną okupacją”. Niezależność od Danii, której posmakują nie da już o sobie zapomnieć, a farerska flaga uznana zostanie w końcu przez duńskiego króla.

Brytyjska bateria na Wyspach Owczych w okresie II wojny światowej. Ze zbiorów Føroyskt krígssavn.

Głębokie fiordy, którymi naznaczone są farerskie wyspy, są idealnymi kotwicowiskami dla okrętów. Najlepszym, bo najdłuższym (13 kilometrów) jest Skálafjørður dzielący południowe Eysturoy. Tuż po rozpoczęciu operacji Valentine przeprowadzono w nim pomiary hydrograficzne. Okazało się, że w najwęższym odcinku fiordu, między Saltnes a Strendur, jego szerokość osiąga 800 metrów, a na dnie rozciąga się grań ograniczająca głębokość do jedynie 25 metrów. Naturalną ochronę przed niemieckimi nalotami stanowiły zaś otaczające fiord ponad 500-metrowe wzgórza oraz jego lekkie wygięcie.

Nes wraz z 13-kilometrowym Skálafjørður na współczesnej mapie Wysp

Nes – wyłowiona z otchłani Skálafjørður brytyjska armata BL 5,5 inch Mark I kalibru 140 mm

Brytyjczycy dla ochrony dostępu do fiordu umieścili u jego ujścia, w Nes baterię wyposażoną w dwie armaty BL 5,5 inch Mark I kalibru 140 mm oraz dwa działa przeciwlotnicze Boforsa kalibru 40 mm. Rozmieszczone w nich działa pochodziły z lotniskowca „Furious” oraz krążownika liniowego „Hood”. Wejście do fiordu zabezpieczono przed wrogimi okrętami podwodnymi rozciągając na całej jego szerokości stalową siatkę.

Armata w szerszym planie. Po prawej wejście do Skálafjørður i południowo-zachodni kraniec Eysturoy. W oddali majaczy wybrzeże Streymoy.

Kiedy nastał wyczekiwany pokój, jedną z potężnych armat kalibru 140 mm zatopiono we fiordzie, drugą wzmocniono betonowe nabrzeże w sąsiednim Toftir. Dla upamiętnienia 50. rocznicy wkroczenia brytyjskich wojsk w roku 1990 zatopioną armatę wyłowiono ze Skálafjørður i umieszczono na jej dawnym fundamencie. Identyczną armatę podziwiać można także w Tórshavn nieopodal XVI-wiecznej twierdzy Skansin.

Zejście do armaty

Fundament drugiej baterii w Nes jest obecnie fundamentem jednego z domów. Schron amunicyjny dawnej baterii pełni dziś zdecydowanie bardziej pacyfistyczną rolę – zamiast granatów przechowuje się w nim ziemniaki.

Armata BL 5,5 inch Mark I kalibru 140 mm

Mimo określenia „przyjazna okupacja”, nie można zapominać, że Wyspy Owcze uczestniczyły w potwornym konflikcie. Wygaszone latarnie morskie czyniły wymagającą żeglugę jeszcze trudniejszą. Trzy, które nadal prowadziły marynarzy były celami kilku nalotów, podobnie jak port w Tórshavn. Ponad dwustu farerskich marynarzy i rybaków straciło w czasie wojny swoje życie, o czym przypomina pomnik w Tórshavn.

Farerczycy postawili ten pomnik ku pamięci rodaków, których stracili w wojennych latach 1939-1945.

Z wdzięcznością i ku przestrodze.

Zainteresowanych historią brytyjskiej okupacji Wysp Owczych, tym mało znanym epizodem II wojny światowej, oraz dział w Nes odsyłam do artykułu kmdr por. rez. dr hab. Krzysztofa Kubiaka z kwartalnika Bellona (nr 1/2015).

Page 1 of 3

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna