Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Kategoria: Postverk (Page 1 of 3)

Prawdopodobnie największa skrzynka pocztowa świata

Heimsins stærsti póstkassi er í Færeyjum1 – doniósł niegdyś portal Vísir.is. Wysoką na ponad siedem, szeroką na cztery i głęboką na trzy metry skrzynkę zbudowała w roku 2004 firma Valbjørn Dalsgarð z podstołecznego Argir.

Panorama Skopun z widoczną charakterystyczną błękitną skrzynką skrzynią pocztową

Skrzynka z wyspy Sandoy była swego czasu prawdopodobnie największą na świecie. Używam słowa „prawdopodobnie”, ponieważ anglojęzyczne źródła nie ujawniają większych szczegółów. Dopiero szukanie z użyciem farerskiej frazy „postkassi” (skrzynka pocztowa) daje dostęp do bardziej szczegółowych informacji, jak chociażby te o wymiarach sprawcy całego zamieszania. W efekcie trafia się na krótką notkę po islandzku. Ot, cały urok pasjonata wszystkiego co farerskie…

Prawdopodobnie największa skrzynka pocztowa świata (wówczas jeszcze ze starym logo farerskiej poczty)

Od roku 2015 oficjalny rekord Guinessa w tej kategorii dzierży skrzynka z miejscowości Casey w amerykańskim stanie Illinois. Do znajdującego się w niej tarasu widokowego prowadzą ukryte w konstrukcji schody.

1 – pol. Największa skrzynka pocztowa świata jest na Wyspach Owczych

Biblijne płaskorzeźby

Twórczość Edwarda Fuglo nie powinna być niczym obcym dla czytelników Farerskich kadrów. W roku 2013 artysta ten przedstawił na okrągłych płaskorzeźbach dziesięć scen z życia Jezusa. Wykonane w drewnie i akrylu małe dzieła sztuki podziwiać można w podziemiach kościoła Christianskirkjan w Klaksvik.

Czytaj dalej

Z górki na pazurki

Farerskie znaczki, jak już z pewnością zauważyliście, są dla mnie istną kopalnią inspiracji do kolejnych notek. Tym razem znaczek projektu Edwarda Fuglø wydany w roku 2015 zabierze nas w świat tradycyjnych dziecięcych zabawek.

Hornaklingra na farerskim znaczku wydanym w 2015 roku

Owca zajmuje w szeroko rozumianej historii i kulturze Farojów miejsce szczególne. Związana z nią jest jednostka powierzchni, w farerskich słownikach znaleźć można określenia na trzysta kombinacji ich umaszczenia, z owiec pozyskuje się mięso i wełnę, słowa związane z ich hodowlą pozwoliły za pewne przetrwać językowi farerskiemu, a baranie rogi używa się jako kielichów.

Wydrążony barani róg – niezbędny rekwizyt w czasie farerskich imprez i dziecięcych zabaw

Jeszcze nie tak dawno farerskie dzieci bawiły się domowej produkcji szmacianymi lalkami, a więksi chłopcy konstruowali z wydrążonych baranich rogów coś co nazywali hornaklingra1. Z kilku (czterech, pięciu, sześciu, a czasem i więcej) rogów usuwano kostne wnętrze i, wsuwając jeden w drugi, tworzono coś na kształt rogowej obręczy. Chłopcy biegli wtedy z hornaklingrami na pobliskie wzgórza, z których puszczali w dół swoje dzieła.

Czasem ustawialiśmy się w rządku wzdłuż trasy zjazdowej hornaklingri. Uzbrojeni w drewniane pałki staraliśmy się strącić pędzące w dół rogowe pierścienie. Była to raczej zabawa dla większych chłopców. Gdy ze stromego wzgórza toczyła się olbrzymia rogowa obręcz, trzeba było zachować czujność – łatwo można było zrobić sobie krzywdę. Posiadacz obręczy, która toczyła się najdalej miał powody do dumy.

Marius Johannesen: “Føroysk barnaspøl”, Bókaforlagið Grønalíð, 1979

1 – hornaklingra – horn (róg) + klingra (koło, obręcz, pierścień, precel)

Sjódreygil

Pomysłowość dawnych Farerów w tłumaczeniu niewytłumaczalnych wówczas zjawisk, uwieczniona w folklorze, zaskakiwała nas już nie raz. Niekiedy przerażała. W przypadku Sjódreygila trzeba jednak uczciwie stwierdzić, że Farerczycy popłynęli.

Sjódreygil i Norny (duchy przeznaczenia) na farerskich znaczkach wydanych w roku 2006 projektu Ankera Eliego Petersena

Popłynęli to w sumie dość adekwatne określenie – kolejne stworzenie z farerskiego folkloru, które trafia na łamy Kadrów, miało bowiem pojawiać się na rozlicznych szkierach u wybrzeży Wysp Owczych krótko po zachodzie słońca. Sjódreygil – morski duch – rykiem i wyciem prosił załogi przepływających łodzi o zabranie go na pokład. Rybacy przystawali niekiedy na jego prośbę – potrafił bowiem wiosłować za dwóch, a także znaleźć dobre łowiska. Jego moc mijała wraz z nastaniem świtu. On sam również powoli rozpływał się w powietrzu. Gdy rybacy, mimo błagań Sjódreygila, nie wypuścili go z łodzi, wówczas jego cielesna postać zanikała, a jedynym co po nim pozostawało była jego… kość krzyżowa.

Ale na tym nie koniec zadziwiających właściwości Sjódreygila. Zwykł on pojawiać się w dwóch postaciach – jako człowiek, a niekiedy jako pies. Posiadał tylko jedną nogę lub ogon, na którym mógł jednak skakać, pozostawiając ślady na lądzie. Dodajmy jeszcze do tego brązowawy kolor sylwetki morskiego ducha i otaczającą ją ognistą poświatę.

Tajemniczy odcisk w Mikladalur – ślad po roztargnionym budowlańcu, zbłąkanym huldufólku czy Sjódreygilu? A może neolityczne spa?

Jeśli Sjódreygila spotka się na lądzie, można być pewnym, że będzie próbował zepchnąć nas do morza. Łaskawy jest jedynie dla osób, którym towarzyszy pies.

Grýla

Jólasveinar, bożonarodzeniowi chłopcy, schodzą co dzień kolejno z gór, aby w islandzkich domach w drugiej połowie grudnia siać zamęt – trzaskać drzwiami, podjadać skyr, kraść świeczki i oblizywać łyżki. Ich matką jest Grýla, przedstawiana w folklorze Wyspy Ognia i Lodu jako potwór porywający niesforne dzieci – jej ulubione danie. Razem ze swą niesforną dziatwą, trzecim już mężem i czarnym kotem mieszka na polach lawy Dimmuborgir w pobliżu islandzkiego jeziora Mývatn. Ale co wspólnego z Wyspami Owczymi ma islandzki folklor?

Grýla. Kolejne małe wielkie dzieło Edwarda Fuglø o wymiarach 26 x 40 mm.

Otóż Grýla pojawia się w farerskiej tradycji, a także na wydanym w roku 2012 znaczku z – goszczącej już w Kadrach – potworzastej serii autorstwa Edwarda Fuglø. Zamiast jednak zsyłać w farerskie doliny i fiordy swoje dzieciaki, Grýla wędrować miała po archipelagu w okresie między Środą Popielcową a Wielką Nocą, sprawdzając czy farerskie dzieci przestrzegają postu. Te, które nie potrafiły jego dochować, wrzucała do noszonego na plecach worka i porywała.

Potworzasta seria znaczków wydana w roku 2012 przez farerską pocztę: Grýla, Marra, Niðagrísur i Fjørutrøll

Geneza nazwy osady Gásadalur związana jest z osobą właścicielki rozległych terenów rolniczych w okolicach Kirkjubøur o imieniu Gæsa żyjącej w XII wieku. Była ona córką właściciela połowy wyspy Streymoy. Kiedy jednak okazało się, że spożywała mięso w czasie postu, zasądzono przepadek jej mienia na rzecz Kościoła, a Gæsa przeniosła się na wyspę Vágar.

257. Gásadalur

W nordyckiej tradycji zachował się po dziś dzień zwyczaj przebierania się dzieci z okazji Środy Popielcowej. Na Wyspach Owczych najmłodsi mieszkańcy wędrują od drzwi do drzwi w wesołych strojach i maskach na twarzach. Od bliskich i sąsiadów dostają słodycze i drobne w postaci pięciu koron z dziurką. Echa dawnych wierzeń znajdują swe odbicie w nazwie tego zwyczaju – „chodzenie po Grýli” (far. ganga grýla). Niestety, również na Północy anglosaskie zwyczaje są przyjmowane dość bezrefleksyjnie – Halloween, o celtyckich co prawda korzeniach, ale współcześnie kojarzony wyłącznie ze Stanami i dynią, wypiera wielowiekową lokalną tradycję.

grýla, czyt. grujla
1 (folklor) potwór
2 ganga grýla – psikus lub fant
3 osoba przebrana w zabawny strój

Definicja słowa grýla w słowniku na sprotin.fo

Badacz wymarłego obecnie języka norn, farerski pisarz Jakob Jakobsen, wspominał o monstrum pojawiającym się w folklorze na Szetlandach. Ketthontla miała być potwornym połączeniem kota i psa, swoim zachowaniem przypinająca farersko-islandzką grýlę.

Bobok – mała, brzydka i złośliwa istota ze słowiańskich wierzeń, którą straszono dzieci w celu ich zdyscyplinowania. Źródło: deviantart

Niesforne urwisy nie są rzecz jasna islandzkim czy farerskim unikatem. Relikty podobnych, ale słowiańskich, wierzeń istniały w Polsce jeszcze w XIX wieku w postaci boboka. Nieoceniony polski etnograf Oskar Kolberg odnotował, że w Wielkopolsce frechowne gzuby straszono powiedzeniem: „cicho bądź, bo cię bobok weźmie” albo „jak nie bedzies jot, to ciebie bobo zjy”. Kilka wiosen później, straszeni wspominali zapewne te ciężkie chwile słowami „Jo byłem wtedy małym gzubem i miołem staraszne fefry„.

Page 1 of 3

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna