Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Kategoria: Folklor (Page 8 of 9)

Pamięci Jákupa Jakobsena

Badacz farerskiego języka, literatury, podań, legend i folkloru – 22 lutego 1864 roku w Tórshavn urodził się Jákup Jakobsen. Odegrał on również istotną rolę w badaniach nad, obecnie już wymarłym, językiem norn, a jego prace na ten temat uznawane są za przełomowe. Jako pierwszy Farer otrzymał tytuł doktora (za pracę poświęconą językowi nordyckiemu na Szetlandach).

Jákup Jakobsen zebrał farerskie podania i legendy w wydanym po duńsku w roku 1898 zbiorze Færøske folkesagn og æventyr. Kolekcjonował także poezję ustnie przekazywaną przez kolejne pokolenia Farerów. Pracując nad genezą farerskich nazw miejsc jako pierwszy wskazał celtyckie pochodzenie niektórych z nich. Był także autorem wielu neologizmów.

Jego ojciec, Hans Nicolai Jacobsen (z zawodu introligator), założył 29 lipca 1865 r. przy tórshavnarskim Gongin księgarnię. Był on także jednym z pomysłodawców spotkania w roku 1888, które pobudziło narodowe dążenia Farerów. Księgarnia została w roku 1918 przeniesiona w pobliże skweru Vaglið, gdzie do dziś mieści się w charakterystycznym czerwonym budynku krytym darnią. Działająca po dziś dzień H. N. Jacobsens Bókahandil jest najstarszą księgarnią na Wyspach Owczych.

Nykur

W legendarnych czasach polskie jeziora, stawy i rzeki strzeżone były przez opiekuńcze duchy.  Wedle słowiańskich wierzeń ich wody były królestwem wodników, zwanych także utopcami. Nasi przodkowie nie wymyślali demonów i duchów, którymi wypełniona jest dawna słowiańska religia, tylko dla budzenia strachu. Miały one ostrzegać przed żywiołem, który stawał się szczególnie groźny dla ludzkiego życia w porach jesienno-wiosennych.

Mimo, że przed wiekami Wyspy Owcze i Słowiańszczyznę dzieliła olbrzymia wówczas odległość, mentalność i obawy ludzi były podobne.

Tey føroysku rossini er smá og kná – farerskie konie są małe i silne

Farerską i islandzką wersją rodzimego wodnika jest nykur – straszliwa istota zamieszkująca jeziora i potoki. Po wypłynięciu z wody przybiera ona postać pięknego konia o kasztanowej maści, siwej grzywie i wykręconych do tyłu kopytach.

W pobliży ludzi nykur zachowuje się jak zwykły koń. Jednak jakakolwiek próba pogłaskania go kończy się tragicznie. Ręka nieszczęśnika przykleja się do legendarnego konia, a nykur obiera najkrótszą drogę do wody, w której odmętach jego ofiarę czeka niechybna śmierć. Chociaż istnieje pewien sposób na uniknięcie, wydawać by się mogło, nieuniknionego…

Sørvágsvatn (zwane także Vatnið) – największe farerskie jezioro, królestwo Nykura

Nykur pojawia się w rozlicznych farerskich przypowieściach, a nawet w nazwach jezior – Skælingsvatn w pobliżu Leynar nosi także nazwę Nykatjørn (staw Nykura). Istnieją opowieści o śmiałkach, którzy chcieli złapać mieszkańca Nykatjørn, ale zamiast nykura w sieciach znajdowali olbrzymiego pstrąga.

Pewnego razu grupka dzieci postanowiła pobawić się nad jeziorem Vatnið. Do wesołej gromadki zbliżył się nykur w postaci konia, na którego dzieci postanowiły wejść. Nie udało się to tylko najmniejszemu z nich, który zorientowawszy co za chwilę nastąpi, zaczął (dość niezdarnie, gdyż dopiero uczył się mówić) wołać swojego starszego brata Niklasa – bróðir Nika. Nykur, któremu wydało się, że słyszy swoje imię, stracił siły. Dzieci zostały ocalone, a nykur wrócił do swojego wodnego domu. Nykur traci bowiem swe moce, gdy zwróci się do niego po imieniu.

Żaglówka, sen o sześciu kluczach, kaper i fort

Cyfrowa biblioteka archive.org w swoich bogatych zbiorach skrywa cyfrowe wersje XIX-wiecznych publikacji o Farojach. W wydanej w roku 1898 The Faröe Islands podróżnik Joseph Russell-Jeaffreson, który szeroko opisywał północne rubieże Europy, przytacza następującą legendę.

Około roku 1538 sześciu norweskich studentów wyruszyło z Bergen w rejs żaglówką wzdłuż wybrzeża swojej ojczyzny kierując się na północ. W okolicy Statland napotkali sztorm, którego silne wschodnie wiatry zniosły ich na pełne morze. Nie mogąc oprzeć się potędze żywiołu, płynęli w kierunku Wysp Owczych. Jednym z członków załogi był student teologii imieniem Heine. W czasie wymuszonego rejsu po wzburzonym morzu starał się wybić swoim spragnionym i wychłodzonym kompanom z głowy pomysł opróżnienia butelek z alkoholem, które zabrali w rejs. Mimo ostrzeżeń o konsekwencjach upicia się na pełnym morzu, pozostała piątka wychyliła zapasy tuż u wybrzeży Farojów. Pijani marynarze wywrócili żaglówkę do góry dnem. Uratował się jedynie trzeźwy Heine, którego fale wyrzuciły na brzeg w pobliżu Húsavík na Sandoy.

Widok na Húsavík, okoliczne szczyty przyprószone majowym śniegiem

Heine został znaleziony na pół żywy przez dziewczynę imieniem Herborg, córkę rybaka z Húsavík. Według legendy Herborg poprzedniej nocy miała sen, w którym w czasie wędrówki wzdłuż brzegu fiordu znalazła sześć połączonych w pęk kluczy. Jeden z nich był błyszczący, pozostałe matowe i przyrdzewiałe. Z prośbą o interpretację snu poszła do swojej babci. Ta stwierdziła, że pięć matowych kluczy symbolizuje pięciu Norwegów, których pochłonęło morze, zaś srebrzący się klucz jedynego ocalonego, który zostanie jej mężem.

Przepowiednia spełniła się. Heine wykurował się w domu Herborg, para zakochała się w sobie i poślubiła. Ocalony Norweg ze swą małżonką osiedlił się na wyspie Eysturoy i otrzymał nazwisko Heine Harveki*. Zwany był również Heinem Rozbitkiem.

W każdej legendzie kryje się ziarnko prawdy i połączenie z prawdziwą historią spisaną w kronikach. Jako asystent farerskiego biskupa, Heini Havreki odwiedzał wszystkie osady niosąc wieść o reformacji. Został jednym z pierwszych protestanckich kapłanów na Wyspach jako wikary wyspy Eysturoy. Po śmierci żony powrócił do Norwegii. Ożenił się tam z Gyri Arnbjørnsdatter, z którą miał syna Magnusa Heinasona.

Zabudowania fortu Skansin wzniesionego w roku 1580 przez Magnusa Heinasona

Heinason zapisał się na kartach farerskiej historii jako kupiec, kaper, a przede wszystkim dzielny obrońca Wysp Owczych przed pirackimi atakami. W roku 1580 wzniósł w Tórshavn pierwszy fort – Skansin, który podziwiać można po dziś dzień w pobliżu portu. Niestety, Magnus padł ofiarą fałszywego oskarżenia o piractwo – miał ponoć uprowadzić i sprzedać angielski statek. Zakończył swoje życie w roku 1589 na szubienicy w Kopenhadze.

W tej historii szczęśliwie sprawiedliwość tryumfuje. Prawdziwy sprawca czynu zarzuconego Heinasonowi (i jednocześnie ten, który zarzut ten postawił Heinasonowi) został ujawniony kilka lat później i skazany na śmierć. Wyrok na Heinasonie został anulowany.

Grenlandzki fiord Sikuijivitteq w swej duńskiej nazwie nosi imię Magnusa Heinasona.

* – harveke po farersku oznacza „ten, którego przyprowadziło tu morze”

Selfie na paluszku

Istnieje na świecie kilka miejsc, w których dopuszczalne (ba – zalecane!) powinno być użycie selfie-sticka (samo-patyka?). Jednym z nich jest Palec Wiedźmy.

Jedna z rozlicznych farerskich kolumn bazaltowych wznoszących się na dziesiątki
(niekiedy i nawet setki) metrów nad poziom morza.
Wysokość tej powyżej – 71 metrów.

Bohater dzisiejszego wpisu – Trøllkonufingur* – wznosi się na imponujące 313 metrów ponad poziom wód otaczających wyspę Vágar. 6 lipca 2015 roku czterech Farerczyków – Pætur, John, Jóhannus oraz Bergur wspięło się na tę najwyższą farerską bazaltową kolumnę. Po noclegu na szczycie wrócili na suchy ląd o nieco większym metrażu. Było to pierwsze udokumentowane zdobycie Palca.

Dla cierpiących na lęk wysokości i brak specjalistycznego sprzętu wspinaczkowego pozostaje podziwianie Palca z bezpiecznej odległości i wysokości. A widoczny jest on z wielu miejsc.

Palec widoczny ze szczytu Sornfelli na sąsiednim Streymoy (749 m n.p.m.)

Z perspektywy jeziora Sørvágsvatn

Legenda głosi, że wcześniej jedynym zdobywcą Palca Wiedźmy był w roku 1844 pewien mężczyzna, który wspiął się na szczyt, aby zaimponować goszczącemu na Farojach duńskiemu księciu Fryderykowi, który przepływał na statku w pobliżu. Wspinacz pomachał z Palca w kierunku następcy tronu. W drodze powrotnej stwierdził, że pozostawił na górze swoje rękawice. Niestety, spadł wspinając się po swoją zgubę…

* – dosłowne tłumaczenie Palec Żony Trolla

609. Tjørnuvík

Na północnym krańcu Wyspy Strumieni nieokiełznane Siły Natury stworzyły olbrzymi bazaltowy amfiteatr. Na widowni od tysięcy lat siedzą jak skamieniali nieproszeni goście z Islandii – Olbrzym i Wiedźma, miejscem na scenie cieszy się zaś Tjørnuvík.

Nazwę tej liczącej nieco ponad 70 mieszkańców miejscowości można przetłumaczyć z farerskiego jako zatoka (vík) z jeziorem polodowcowym (tjørn).

W roku 1956 w jej pobliżu odkryto stare cmentarzysko wskazujące na osadnictwo w tym miejscu już w czasach Wikingów. Znaleziono również celtycką obrączkę wykonaną z brązu – ślad kontaktu Farerów z Wyspami Brytyjskimi.

Dwa razy w roku z Tjørnuvík organizowane są wycieczki na mierzącą 134 metry bazaltową kolumnę zwaną Tjørnuvíksstakkurin (położoną na północny-zachód od osady). Transport na jej szczyt odbywa się za pomocą małego wózka przymocowanego do stalowych lin rozciągniętych między Streymoy a Stakkurin. Ten nietypowy sposób transportu pomaga jednak przede wszystkim… hodowcom, którzy wypasają na Stakkurin owce i raz do roku transportują je na stały ląd, aby sprzedać je na aukcji w Tjørnuvík.

Wybierzmy się na, nieco spokojniejszy, krótki spacer po Tjørnuvík…

Nasz krótki spacer zakończmy panoramicznym spojrzeniem na tę niewielką osadę.

Kiedy już nacieszymy wzrok widokiem niezwykłego, bazaltowego amfiteatru, warto skierować swoje spojrzenie na zatokę i w pobliżu wyspy Eysturoy wypatrzeć dwie bazaltowe kolumny wyrastające prosto z morza.

Oto Risin og Kellingin – Olbrzym i Wiedźma (po prawej). Według farerskiej legendy para ta przybyła aż z Islandii chcąc przyciągnąć Wyspy Owcze do swej ojczyzny. Wiedźma przymocowała linę do wzgórza Eiðiskollur (znajdującego się na północno-zachodnim krańcu Eysturoy) chcąc wciągnąć cały farerski archipelag na plecy Olbrzyma. Pierwsze pociągnięcie liny spowodowało rozpadnięcie się północnej części wzgórza. Trwające całą noc próby również były nieudane. Wschodzące słońce zamieniło Olbrzyma i Wiedźmę w bazaltowe posągi. Od pradawnych czasów skamieniałym wzrokiem spoglądają więc tęsknie w kierunku Islandii – „najdziwniejszej w świecie krainy, ulepionej z ognia i lodu” (William Heinesen).

Olbrzyma i Wiedźmę, mierzące odpowiednio 71 i 68 metrów, podziwiać można także z miejscowości Eiði* położonej na pobliskim Eysturoy. Warto się pospieszyć, gdyż farerscy geolodzy przewidują, że zimowe sztormy w ciągu najbliższych kilku dekad sprawią, że Wiedźmę pochłonie morze.

Do Tjørnuvík dostać można się na dwa sposoby. Dla zmotoryzowanych dostępna jest droga 594 biegnącą z Oyrarbakki skąd, tylko w dni robocze, kursuje bus na linii nr 202 zsynchronizowany z linią 400 Klaksvik -Tórshavn. Dla miłośników pieszych wędrówek pozostaje szlak wiodącym z osady Saksun nad laguną Pollurin przez przełęcz u stóp góry Melin.

Farvæl, Tjørnuvík!

* Eiði – nazwa miejscowości oznacza przesmyk, a wymawia się ją aje

Więcej zdjęć na flickrze

Page 8 of 9

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna