Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Kategoria: Vágar (Page 4 of 5)

Selfie na paluszku

Istnieje na świecie kilka miejsc, w których dopuszczalne (ba – zalecane!) powinno być użycie selfie-sticka (samo-patyka?). Jednym z nich jest Palec Wiedźmy.

Jedna z rozlicznych farerskich kolumn bazaltowych wznoszących się na dziesiątki
(niekiedy i nawet setki) metrów nad poziom morza.
Wysokość tej powyżej – 71 metrów.

Bohater dzisiejszego wpisu – Trøllkonufingur* – wznosi się na imponujące 313 metrów ponad poziom wód otaczających wyspę Vágar. 6 lipca 2015 roku czterech Farerczyków – Pætur, John, Jóhannus oraz Bergur wspięło się na tę najwyższą farerską bazaltową kolumnę. Po noclegu na szczycie wrócili na suchy ląd o nieco większym metrażu. Było to pierwsze udokumentowane zdobycie Palca.

Dla cierpiących na lęk wysokości i brak specjalistycznego sprzętu wspinaczkowego pozostaje podziwianie Palca z bezpiecznej odległości i wysokości. A widoczny jest on z wielu miejsc.

Palec widoczny ze szczytu Sornfelli na sąsiednim Streymoy (749 m n.p.m.)

Z perspektywy jeziora Sørvágsvatn

Legenda głosi, że wcześniej jedynym zdobywcą Palca Wiedźmy był w roku 1844 pewien mężczyzna, który wspiął się na szczyt, aby zaimponować goszczącemu na Farojach duńskiemu księciu Fryderykowi, który przepływał na statku w pobliżu. Wspinacz pomachał z Palca w kierunku następcy tronu. W drodze powrotnej stwierdził, że pozostawił na górze swoje rękawice. Niestety, spadł wspinając się po swoją zgubę…

* – dosłowne tłumaczenie Palec Żony Trolla

Kálvalíð

Kálvalíð* znajdujący się w vágaraskim Miðvágur* jest jednym z najstarszych budynków na Wyspach Owczych.

Kálvalíðvegur 41, Miðvágur

Tradycyjny farerski dom był początkowo rezydencją proboszcza, który z Miðvágur opiekował się wszystkimi zachodnimi wyspami archipelagu.

Od roku 1673 dom zamieszkiwały wdowy po farerskich pastorach. Na początku XX wieku stał się on własnością prywatną. W roku 1968 powrócił w ręce kościoła stając się własnością lokalnej parafii.

Przez dziesięciolecia powstało wiele historii o wdowach zamieszkujących wzniesiony na dość stromym stoku z kamienia i kryty torfem Kálvalíð. Najsłynniejsza opowiadająca losy Beinty, żony pastora Viðareiði i Miðvági, została uwieczniona w powieści Jørgena-Frantza Jacobsena Barbara.

Obecnie dom jest siedzibą lokalnego muzeum, w którym zebrano przedmioty z innych domów o podobnie jak ten długiej historii pozwalając nam spojrzeć na to jak żyli Farerczycy przed wiekami. Dotrzeć do niego można kierując się w górę Kálvalíðvegur z głównej ulicy w Miðvágur lub podążając szlakiem z wyjątkowego Vatnsoyrar* do Miðvágur (Kálvalíð będzie jednym z pierwszych budynków jaki spotkamy na końcu szlaku).

Przez jedyne okno wpada odrobina światła słonecznego skrzętnie dawkowanego przez farerskie chmury.

Kryty torfem dach pozwala Kálvalíð idealnie wtopić się w setki odcieni zieleni, którymi mieni się okolica.

Kamienny krąg, w którym niegdyś składowano siano.

* – wymawiamy kalwale
* – wymawiamy miwołaur
* – wyjątkowego, bo jedynej osady na Farojach, która nie leży nad morzem

Ziemniaczane pole rośnie wokół mnie

Epli* – ziemniak. Cichy bohater ciągłej walki Farerów z ich ojczystą ziemią, aby wydała coś więcej niż tylko mieniącą się wszystkimi odcieniami zieleni trawę.

Walka ta toczy się od początku XIX wieku, kiedy na Farojach upowszechniła się pyra*, którą trzeba chronić przed tutejszym klimatem (tak jak na poletkach w Miðvágur) pod kołderką z darni. Mieszkańcy Wysp Owczych hobbystycznie hodują także buraki, kapustę oraz rzepę. Nie zapomnijmy o rabarbarze, z którego produkuje się dżemy, nalewki, a nawet dodaje do piwa.

Słynne z produkcji ziemniaka jest Sandoy, gdzie w październiku 2015 zorganizowano pierwszy Coroczny Festiwal Ziemniaka. W domach mieszkańców wyspy oraz zaadaptowanym na potrzeby festiwalu sklepie z częściami samochodowymi można była raczyć się szeroką paletą dań z ziemniakiem w roli głównej (ciekawe czy pojawiły się też plyndze). Kto miał już dość widoku ziemniaka na swoim talerzu, mógł wziął udział w wykopkach i rzucie ziemniakiem albo pobrykać wśród bel siana.

„It was cool, but in an uncool way”. And that really is the best kind of cool.

Katrin Petersen o zorganizowanym przez siebie Festiwalu oraz komentarz autora tekstu na faroeislands.fo

Kolejna edycja Eplafestivalur już 1 października.

– wymawiamy: eple
– a to ziemniak w wersji poznańskiej

Nie zobaczysz góry z jej szczytu

Każda przebyta do końca droga prowadzi dokładnie donikąd. Wdrap się na górę tylko tyle, by sprawdzić, że jest górą. Nie zobaczysz góry z jej szczytu.

Frank Herbert – Diuna


Góry może i nie zobaczę, ale ze szczytu Sornfelli (749 m n.p.pm) fiord rozdzielający Vágar i Streymoy oraz meandryczną drogę do Vestmanny z pewnością.

Zabiegane Faroje

Ze świata sportu: w Tórshavn odbył się dzisiaj maraton. Właśnie kończy się ceremonia wręczania nagród. Zwycięzcą w tegorocznej edycji został Martin Gravesen, zaś wśród pań triumfowała Krista Nielsen. I tym razem nie udało się pobić rekordu trasy z roku 2004 – 2 godzin, 49 minut i 6 sekund, choć pan Martin był blisko. Równolegle z maratonem odbył się również półmaraton oraz przemarsz na dystansie 21 km. Na trzech trasach pojawiło się łącznie 540 uczestników.

Okolice startu i mety – portowe zabudowania Tórshavn przy Undir Bryggjubakka* z obowiązkowymi żonkilami w kadrze

Ponad 42 km trasa prowadziła głównie po ulicach stołecznego Tórshavn sięgając jednak aż do malowniczo położonego Kaldbaksbotnur, do którego prowadzi taka oto droga wzdłuż fiordu:

Na długodystansowców (w narzeczu tubylców langrenning), którzy spróbowaliby swych sił na farerskich asfaltowych nitkach czeka w tym roku jeszcze półmaraton na Vágar, którego trasa przebiega przez wszystkie wołarskie miejscowości. Start na początku września w Gásadalur, truchtem przez tunel (1400 metrów), Bøur, Sørvágur, obok lotniska, Miðvágur do mety przy kościele w Sandavágur.

Dla niezdecydowanych kilka kadrów z trasy:

Przed startem warto odprężyć się podziwiając chociażby skryte pod chmurami Mykines.

Opuszczamy Gásadalur pnącą się w górę drogą, która zaraz zniknie w tunelu.

Niesforni kibice na trasie.

Panorama w drodze do Bøur, na której podziwianiu sporo zawodników straci cenne godziny. Ale czy ktokolwiek ma tu powody do pośpiechu?

Kryjące się za którymś z kolejnych zakrętów Bøur nadal przed nami, w oddali widoczne Sørvágur.

Bøur cieszące się widokiem na niezwykłe Tindhólmur.

Miłaje wita!

Meta przez kościele w Sandavágur. I znowu żonkile!

* – Undir Bryggjubakka – Pod Wałem (bakka) przy Nabrzeżu (bryggja), czytamy undyr brydżubaka

Page 4 of 5

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna