Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Tag: Strandfaraskip Landsins (Page 1 of 2)

Sam w ptasim świecie

Flota promów Strandfaraskip Landsins łączy ze sobą wyspy Owczego archipelagu. Pomalowane na błękitny kolor jednostki dumnie dzierżą na swych burtach ptasie nazwy – znajdziemy wśród nich mewę, nurzyka, rybitwę czy sokoła drzemlika. Jeden tylko prom odstaje nieco od tego ptasiego bractwa.

Czytaj dalej

Pocztówkowy rejs w przeszłość

Wydana przez farerską Postę w 1992 roku pocztówka z rysunkiem Bárðura Jakupssona przeniesie nas na wzburzone wody fiordów rozdzielających północne wyspy archipelagu i przybliży historię pewnej Mewy.

Czytaj dalej

Przystanek Faroje

W kolejnym wydaniu magazynu Zew Północy ukaże się materiał o komunikacji autobusowej na Wyspach Owczych. Na havnar.blogspot.com pojawiły się już „Autobusowe notatki i didaskalia” jako uzupełnienie do artykułu. Farerskie Kadry natomiast zabiorą was w fotograficzną wycieczkę po farerskich przystankach – busssteðgipláss.

Effo í Kollafjarðardali, gdzie praktykowany jest system przesiadki między autobusami kursującymi na linii 300 i busami z numerem 100. Wiata posiada zabezpieczenie przeciw niechcianym kudłatym gościom. Rzecz nieodzowna w farerskim interiorze.

Błękitne Volvo wiozące ok. 10 pasażerów z RC 459 mknęło asfaltową serpentyną wijącą się wśród bazaltowych wzniesień i rozpadlisk. Widok przystankowej wiaty i pobliskiej stacji w Kollafjørður, samotnego oświetlonego punktu w morzu zamglonej zieleni przypomniał mi gdzie i dlaczego tutaj dotarłem. Do miejsca, w którym to nadal pogoda dyktuje warunki, a Matka Natura olśniewa swym pięknem i potęgą. Gdzie wszystko odzyskuje właściwe proporcje.

Farerskie Kadry, Dziennik z podróży czas zacząć

Stykkið: 38 mieszkańców, 18 adresów, jedno rondo, wiata przystankowa. Ciekawe przy ilu kursach (z ośmiu w dni powszednie) bus linii nr 100 zatrzymuje się tutaj.

Selatrað: niewielka osada na zachodnim wybrzeżu Eysturoy. Liczba mieszkańców – 37 osób. Nawet trzy razy dziennie do osady dojeżdża (a właściwie dojedzie, jeśli poprosimy o to telefonicznie) bus linii nr 440 łączącej osady i miasteczka przy Skálafjørður – najdłuższym fiordzie na Farojach. W tle jeden z przekornych farerskich parków.

Við Áir (przy rzekach): przystanek na krajowej „dziesiątce” w pobliżu dawnej stacji wielorybniczej otwartej w roku 1905 i działającej do 1986 roku. Od jesieni 2001 roku stacja otworzyła swe podwoje jako muzeum. Prace konserwatorskie na stacji trwają nadal.

Na deser zagadka dla farerofilów – gdzie znajduje się ten przystanek z wypiaskowaną przez farerską pogodę wiatą i dokąd można z niego dojechać?

Wieści z Końca Świata

Komunikacja. Strandfaraskip Landsins na promie łączącym Streymoy z Sandoy wprowadziło system rezerwacji miejsc dla samochodów. Wszyscy podróżujący na tej oblężonej trasie wyczekują otwarcia tunelu Sandoyartunlar. Do roku 2023 czas szybko zleci. Wcześniej mieszkańcy Sandoy radzili sobie z kolejkami na prom w nowoczesny sposób. Jak donosi wiarygodne źródło, Farerczycy zamontowali w Sandur „niezależną” kamerkę internetową, z której obraz odświeżano co pół minuty, pozwalającą obserwować rosnący ogonek aut przed przybiciem promu.

Prom Teistin (linia 60) płynie z Gamlarætt (Streymoy) do Skopun (Sandoy)


Sport
. W Polsce złota jesień, a na Farojach wiatr bawi się w berka z piłkarzami podczas treningu drużyny EB/Streym.

Literatura. The Tower at the Edge of the World (pol. Wieża na szczycie świata, dun. Tårnet ved verdens ende), ostatnia pozycja w bogatym dorobku literackim Williama Heinesena, w przekładzie W. Glyn Jonesa ukaże się w styczniu 2018 roku nakładem wydawnictwa Dedalus Books. Tak swoją powieść opisał sam Heinesen – mozaika poetycka o najwcześniejszym dzieciństwie. W planach wydawniczych Dedalus Books jest także nowy przekład powieści Noatún z roku 1938.

Koltur i droga do Syðradalur na Google Street View

Kartografia. Po intensywnych staraniach Wyspy Owcze doczekały się swojego miejsca na google’owym Street View. W domowym zaciszu możemy dotrzeć na Akraberg lub podziwiać Kunoy i Kalsoy z perspektywy drogi wiodącej z Syðradalur. Brakuje jedynie szumu wiatru i beczenia owiec w tle.

Jump, czyli o rejsie na północ

Nie mam zielonego pojęcia czy załogi na promach pływających w biało-granatowych barwach Strandfaraskip Landsins przechodzą szkolenia z BHP. Może przy tych warunkach nie ma to sensu i wystarcza stary dobry zdrowy rozsądek. Pewien jestem jednego – zaokrętowanie oraz zejście z pokładu jednostki M/S Ritan obsługującej trasę Hvannasund – Svínoy – Kirkja – Hattarvík powinno znaleźć się jako konkurencja na mistrzostwach sportów ekstremalnych.

Bohater dzisiejszej notki – M/S Ritan czekający w Hvannasund

Byłem z góry gotów na doznania odrobinę mocniejsze niż wejście na pokład „nieco” większego Teistina. Gotowość ta zwiększyła się szczególnie po obejrzeniu kilku filmów z Ritanem w roli głównej czy znalezieniu metafory „korek na wzburzonym morzu” rzuconej przez autora przewodnika po Wyspach w kierunku małej łódeczki obsługującej północno-wschodnie rubieże Farojów.

Misterna konstrukcja ułatwiająca wejście na pokład
przy wzburzonym morzu (czyli niemal zawsze)

Ale co tam przypuszczenia, domysły, nerwowe wertowanie warunków ubezpieczenia, ruchome obrazki na TyRurce i słowo drukowane. Dobić do przystani w Kirkji, wielkiego bloku zbrojonego betonu (który niknie całkowicie, gdy Fugloy ogląda się z dalszej perspektywy) i usłyszeć od sympatycznego pana z załogi zachęcające „Jump!”, to jest coś dla czego warto pokonać setki mil (i w końcu zrealizować plan dotarcia na Fugloy). Mimo, że Ritanem rzuca jak opętanym, pokonuje szaloną sinusoidę o amplitudzie ponad metra, a spokojny (co podkreślają słoneczne okulary nijak pasujące do panującej aury) dżentelmen z załogi w wełnianym swetrze drobnymi ruchami joysticka stara się jakoś wygrać starcie z żywiołem.

M/S Ritan w powrotnym rejsie do Hvannasund



And now… Jump! Ledwo odwracam się, czując stały ląd pod nogami, aby pozdrowić załogę Ritana, a silnik znów dudni. Już odpływają ku drugiej przystani na Fugloy, gdzie warunki są jeszcze cięższe. Ale to dane mi będzie doświadczyć dopiero za kilka godzin.

Tony zbrojonego betonu na przystani w Kirkji
I ta sama konstrukcja widziana już z pewnej odległości z pokładu promu

Tymczasem w „Czyszczy” (jak wymawia się nazwę osady Kirkja) znowu wszystko wraca do stanu sprzed wizyty Ritana. Pick-up z przesyłką od cywilizacji sennie rusza w górę ku osadzie, zaraz minie uroczy śmietnisko-skansen.

Śmietnisko-skansen, Kirkja, Fugloy. Na gościnnych występach śmietnik z sąsiedniego Hattarvík.

Page 1 of 2

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna