Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Kategoria: Historia (Page 10 of 15)

Basen Napoleona albo krótka historia Slættanes

Z pokładu łodzi wypłynącej z Vestmanny w kierunku klifów Vestmannabjørgini północno-wschodnie wybrzeże Vágar przedstawia się dość, jak na farerskie warunki, klasycznie, żeby nie rzec – nudno. Dominują tu, zależnie od pory roku, zielone bądź żółtawo-rdzawe wzgórza, tu i ówdzie przekrojone wodospodami, które z każdą kolejną kroplą coraz głębiej wrzynają się w wulkaniczną skałę. Blisko samego krańca wyspy ktoś jak zabawki rozsypał na lekko opadającym w kierunku zatoki zboczu kolorowe domki. Próżno jednak w tym miejscu na farerskich mapach szukać kropeczki z nazwą osady czy meandrującej pośród wzgórz drogi.

Źródła podają, że pierwszym osadnikiem w Slættanes był Hendrik Thomasen – ceniony za swoją fachowość pasterz, którego najęli farmerzy z Sandavágur, aby utemperował turystyczne zapędy należących do nich owiec. Thomasen podążył za nimi aż do miejsca, które nazwano później Slættanes (pol. Płaski Przylądek). Postanowił osiedlić się w tej pięknej okolicy w roku 1835.

Szczyt swojego rozwoju osada przeżywała w latach 1945-1950. Na stałe mieszkało tutaj wówczas około siedemdziesięciu Farerów (sezonowo liczba ta wzrastała do 130!), a osada liczyła dwanaście domostw. Ba, posiadała nawet własny basen w zaaranżowanym przez nauczyciela Napoleona Petersena na ten cel wąwozie.

Zanim na przełomie lat 30-tych i 40-tych XX wieku w Slættanes otwarto urząd pocztowy, mieszkańcy na własną rękę pływali do Vestmanny po swoją pocztę (a także na zakupy). Później listonosz dostarczał przesyłki pokonując pieszo drogę z Sørvágur. W roku 1947 pomiędzy Slættanes a Vestmanna kursować zaczęła łódź pocztowa.

Ksiądz odwiedzał Slættanes tylko raz do roku. Nawet śmierć mieszkańca osady nie zmieniała tego grafiku. Ostatnie namaszczenie musiało poczekać na kolejne przybycie duchownego.

W roku 1933 otwarto w Slættanes szkołę. Nieco później wybudowano w niej ołtarz, budynek mógł więc pełnić również funkcję kościoła.

Do Slættanes nigdy nie wytyczono drogi, nie wydrążono tunelu, nie doprowadzono elektryczności. Nie ma tu przystani, ani chodników. Nie wyląduje tu helikopter linii Atlantic Airways. Slættanes rozwinęło się chyba za wcześnie, zanim te wszystkie udogodnienia z mrzonki niepoprawnych optymistów przeistoczyły się w codzienność na Wyspach Owczych. Jedenastokilometrowy szlak z Sørvágur do Slættanes trzeba pokonać na własnych nogach. Do wyboru także trasa z Sandavágur i Gásadalur.

W niedzielę było jak zawsze wolne od pracy. Należało obrać kierunek na zachód i wejść na wzgórza otaczające osadę. Z wysoka Vestmanna wyglądała jak nudny landszaft, popsuty szarzyzną i ładem. Dalej na zachód był płaskowyż i jakiś kwadrans wędrówki. Ruda ziemia i ptaki. I kamienie. A potem bochen kolejnego wzgórza, pustka i okruchy Slættanes.

Chmury ciągnęły na wschód. Jeszcze na płaskowyżu ucichły ptaki i spadł grad. Gdzieś w dole musiała majaczyć Vestmanna, wówczas nierealna jak wszystko poza ścianą mgły.

havnar.blogspot.com, Vestmanna w kierunku Slættanes 14/03/2009

Wzgórza otaczające Vestmannę, w tle Vágar

W roku 1964, w związku z masowym odpływem ludności, urząd pocztowy w Slættanes został ostatecznie zamknięty. W tym samym roku ostatnia rodzina opuściła Slættanes. Od tego czasu uznawane jest ono za opuszczoną osadę.

Norske Løve

Na początku grudnia 1707 roku duński statek handlowy Norske Løve (Lew Norwegii) wyruszył w swój kolejny rejs z Kopenhagi do Indii Zachodnich. 18 grudnia w potężny, wyposażony w 36 dział statek uderzył piorun. Kolejnego dnia kapitan Roluf Meincke nakazał ścięcie masztu. Los jednostki należącej do Danish East India Company był już jednak przesądzony. Tego samego dnia w południe w statek uderzyła fala przybojowa zabierając życie 14 marynarzom. Skazany na porażkę Lew zatonął w zatoce Lambavík u wybrzeży Eysturoy w ostatni dzień 1707 roku.

Model statku Norske Løve w tórshavnarskiej katedrze

Wielką katastrofę przeżyło około stu członków załogi. Błyskawicznie przystąpiono do akcji ratowania wraku, którą tej samej nocy przerwało osunięcie się ziemi, która po dziś dzień przykrywa duński statek. Woda i gruba warstwa ziemi nie zniechęca jednak licznych śmiałków, którzy na przestrzeni lat chcieli dostać się do wraku. Na pokładzie Norske Løve miał bowiem znajdować się transport złota.

Tragiczną historię sprzed ponad trzech stuleci przypomina model statku podwieszony pod błękitnym sufitem Havnar Kirkja. Jeden z trzech wotywnych statków w tórshavnarskiej katedrze wykonany został przez ocalałego z katastrofy z roku 1707. Model nosi imię Nordische Löwe.

Wieża Havnar Kirkja o zmroku

Znaczek FR 175

Odzyskano okrętowy dzwon, który wyłowiono już w kolejnym roku po katastrofie. Nosi on inskrypcję Danscke Ostindische Compagnies Scheb Nordische Löwe (duń. Statek Duńskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej Nordische Löwe). Przeniesiono go pod koniec XVIII wieku do nowo wybudowanej katedry w Tórshavn. Służy on po dziś dzień jako główny dzwon świątyni. Znalazł się on także na okolicznościowym znaczku wydanym w 200. rocznicę wzniesienia Havnar Kirkja. Jego projekt wykonał Czesław Słania.

Tragedia załogi Norske Løve jest tematem ludowej pieśni spisanej po duńsku, którą wykonuje się w trakcie tradycyjnego slaið ring.

Z parafialnej księgi z Drewnianego Przesmyku

Jeśli do czasów nam współczesnych przetrwała kościelna kronika wydarzeń w najbardziej na północ wysuniętej osadzie Wysp Owczych – Viðareiði*, to najprawdopodobniej znajduje się w niej taki oto wpis z końca XVII wieku.

Cmentarz w Viðareiði z widokiem na Borðoy, Kunoy i otwarty ocean

Rok 16xx: straszliwy sztorm zniszczył nasz kościół. Część cmentarza pochłonęło wzburzone morze. Kilka trumien podryfowało aż do Hvannasund. Tam zostały zabezpieczone i złożone ponownie w poświęconej ziemi w naszej osadzie.

Współczesny kościół w Viðareiði pochodzi z roku 1892. W tle Malinsfjall (750 m n.p.m.)

Tę i wiele innych farerskich ciekawostek znaleźć można na faroeislands.dk.

* – Viðareiði – Drewniany (viðar-) Przesmyk (eiði), czyt. wijaraje

Wpisy z Farerskiej Kroniki

Sandoy W dawnych czasach w osadzie Sandur mieszkał złodziej imieniem Runti. Przyłapany na kradzieży krowy został skazany na karę śmierci. Stary zwyczaj pozwalał skazanemu na uniknięcie stryczka, jeśli uda mu się trzykrotnie wspiąć na szczyt szubienicy (far. gálgin). Runtiemu udała się ta sztuka dwukrotnie, w czasie trzeciej wspinaczki rozproszył go jeden z zebranych gapiów. Runti został powieszony, a wedle starej legendy przez trzy kolejne lata pobliskie łowiska pozbawione były ryb. Miała być to konsekwencja niesprawiedliwej kary wymierzonej Runtiemu.

Sandur z perspektywy (wyjątkowych jak na farerskie warunki) piaszczystych wydm

Haraldssund W roku 1705 pewien farerski farmer, w ramach zasądzonej kary, stracił swoje gospodarstwo. Niegodziwym czynem, który nie uszedł czujności ówczesnego wymiaru sprawiedliwości było przehandlowanie dwóch par skarpet za paczkę tytoniu od marynarza z holenderskiego statku. Handel z inną niż wyznaczona firma był wówczas zabroniony, a wszelkie importowane towary przejść musiały przez stołeczny port.

Sandvík położony na północy Suðuroy nosił niegdyś nazwę Hvalvík*. Poczta omyłkowo trafiająca do osady Hvalvík na Streymoy (zamiast na południe archipelagu) przez długie lata wystawiała cierpliwość mieszkańców Suðuroy na poważną próbę. Wyczerpała się ona ostatecznie w roku 1913. Od tego czasu Sandvík nosi swą obecną nazwę, a Wyspy Owcze mają „tylko” dwie pary osad (spośród 116) o tych samych nazwach: Nes i Syðradalur.

Hvalvík na Streymoy, w drodze do Saksunardalur

Múli W obecnie wymarłej osadzie na północy archipelagu mieszkał w XVIII wieku człowiek o wyjątkowo wielkiej sile i magicznych zdolnościach zwany Guttormur i Múla. Legenda wspomina o murze zbudowanym przez niego na wzgórzach w pobliżu Kirkjubøur. Guttormur nie korzystał przy jego stawianiu z sił własnych rąk, a ze swych magicznych mocy. W czasie, gdy kamienie z potężnym hukiem same układały się w mur (słychać je było ponoć w odległym o ponad 4 km Velbastaður), Guttormur w jednej z chat w Kirkjubøur oddawał się robótkom na drutach.

Kirkjubøur

Suðuroy W starych podaniach wspominany jest spór o miedzę między osadami Porkeri i Hov. Postanowiono go rozwiązać pojedynkiem. Na szczęście nikt nie mierzył do siebie z pistoletów. Dwóch przedstawicieli osad konflikt rozwiązało mierząc się w konkurencji chodu sportowego (przypuszczalnie na ścieżce łączącej obie osady, którą znaleźć można na poniższej mapie). Z kolei w pobliskim Nes XV-wieczne spory o ziemię rozwiązywano mierząc się w zapasach.

Fragment Suðuroy na mapie z roku 1900 (kortal.fo).
Śladem dawnej ścieżki między osadami biegnie współczesna droga łącząca Porkeri z Hov.

Skopun Na zachód od położonej na północy Sandoy osady odnaleźć można ruiny sięgające swą historią wikińskich czasów. W pobliżu znajduje się ponad 250 metrowy klif zwany niegdyś Gleðistoppar (pol. Wesołe Szczyty). Przyznajmy, dość niefortunna nazwa na miejsce, w którym – według dawnych podań – zrzucano w morską otchłań niewolników.

Zapiski znalezione w farerskiej kopalni wiedzy dostępnej pod faroeislands.dk oraz w trakcie lektury Søguslóðir.

* – pol. zatoka wielorybów, czyt. kfalłik

Pamięci Jákupa Jakobsena

Badacz farerskiego języka, literatury, podań, legend i folkloru – 22 lutego 1864 roku w Tórshavn urodził się Jákup Jakobsen. Odegrał on również istotną rolę w badaniach nad, obecnie już wymarłym, językiem norn, a jego prace na ten temat uznawane są za przełomowe. Jako pierwszy Farer otrzymał tytuł doktora (za pracę poświęconą językowi nordyckiemu na Szetlandach).

Jákup Jakobsen zebrał farerskie podania i legendy w wydanym po duńsku w roku 1898 zbiorze Færøske folkesagn og æventyr. Kolekcjonował także poezję ustnie przekazywaną przez kolejne pokolenia Farerów. Pracując nad genezą farerskich nazw miejsc jako pierwszy wskazał celtyckie pochodzenie niektórych z nich. Był także autorem wielu neologizmów.

Jego ojciec, Hans Nicolai Jacobsen (z zawodu introligator), założył 29 lipca 1865 r. przy tórshavnarskim Gongin księgarnię. Był on także jednym z pomysłodawców spotkania w roku 1888, które pobudziło narodowe dążenia Farerów. Księgarnia została w roku 1918 przeniesiona w pobliże skweru Vaglið, gdzie do dziś mieści się w charakterystycznym czerwonym budynku krytym darnią. Działająca po dziś dzień H. N. Jacobsens Bókahandil jest najstarszą księgarnią na Wyspach Owczych.

Page 10 of 15

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna