Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Kategoria: Eysturoy (Page 2 of 3)

Ale wiatr ósemka chyba dmie w organy na Eysturoy

Południowy skraj wyspy Eysturoy. Przylądek Neshagi. Skręcamy z drogi nr 95 prowadzącej do Nes w wąski pasek asfaltu prowadzący ku fermie wiatrowowej jakich wiele na Farojach. Ta jednak wyróżnia się czymś niezwykłym.

Ferma wiatrowa w Neshagi, Eysturoy

Gdybym napisał, że dmucha tam całkiem konkretnie, popadłbym w banał (zresztą gdzie na Wyspach nie hula wiatr, oj – i drugi banał). Od banalności daleki jest pomysł jak wykorzystać fundament jednej z potężnych turbin przewróconej przez nawałnicę. Ściągnąć panów z młotem pneumatycznym i dokończyć dzieła zniszczenia rozpoczętego przez siły natury? Nic z tych rzeczy. Z zadaniem tym zmierzyła się firma architektoniczna EYA. W efekcie powstała konstrukcja łącząca cechy organów z latarnią.

Kilkadziesiąt rur różnej długości o średnicy 20 cm wykonanych z nierdzewnej stali zespawano ze sobą i osadzono na ocalałym fundamencie, tworząc coś na kształt okrągłego wiatrołapu z wylotem skierowanym na południe, w stronę Nólsoyarfjørð i Tórshavn. Dla gości, którzy zbłądzą w swojej farerskiej wędrówce w tak nietypowe miejsce czeka wewnątrz ławeczka i schronienie przed wiatrem. A także organowy koncert grany przez siły natury. Tak, tak – w otaczające nas rury dmie wiatr generując tony zależne od jego kierunku i siły.

Ale to nie koniec esturojskich zaskoczeń. Konstrukcja z rur przy wschodzie i zachodzie słońca, jeśli pozwoli na to szczelna czapa chmur, odbijając promienie słońca, zamienia się w coś na kształt latarni morskiej.

Po trzech latach od oddania tych nietypowych organów wyglądają one niemal jak nowe. No, może da się zauważyć kilka ukąszeń wszędobylskiego wiatru szalejącego zimową porą. Wynik starcia Natura – Farerska Inżynieria okresliłbym póki co jako remisowy.

EYA – Arkitektur og design i jej szef Eyðun Eliasen mają na swoim koncie wiele innych nieszablonowych projektów. Takie jak choćby wystawienie kilku tysiąclitrowych zbiorników na wodę, aby wprowadzić nieco światła w krótkie zimowe dni na deptaku w centrum Tórshavn czy efektowne oświetlenie masztów na fermie wiatrowej w Húsahagi nieopodal stolicy.

Połączenie gry świateł i dźwięku wyzwalanego siłą naturą z widokiem na Nólsoy i otwarty ocean pozostaje w pamięci na bardzo długo. Niebanalne miejsce, poza ubitym (póki co bardzo delikatnie) farerskim szlakiem.

Rinkusteinar

Powiadają, że w dawnych czasach załogi dwóch wikińskich statków spustoszyły Fuglafjørður. Langskipy ze złowieszczymi sylwetkami smoków żeglowały ku Oyndarfjørður, aby złupić kolejną osadę na Eysturoy. Ich plany pokrzyżowała stara wiedźma, która zamieniła wrogie swej ojczyźnie statki w dwa głazy mające kiwać się w rytm morskich fal do końca świata.

Jedną z rozlicznych farerskich legend uwiecznił na obrazie pochodzący z Klaksvík Edward Fuglø.

Rinkusteinar, Edward Fuglø (rok 1988, pastel)

W każdej legendzie, wraz z mądrością, którą pragną przekazać nam przodkowie, kryje się ziarnko prawdy. Dwa wspomniane kamienie do dzisiaj z wolna kiwają się zaledwie kilka metrów od brzegu w Oyndarfjørður. Łańcuch zawieszony między brzegiem a głazami pomaga zauważyć ich powolny ruch.

163. Elduvík

U ujścia Funningsfjørður na Eysturoy znajduje się niewielka osada przedzielona strumykiem Stórá.

Dwudziestu trzech mieszkanców Elduvík* podziwiać może codziennie widok na wyspę Kalsoy i cieszyć się urokiem życia na prawdziwej prowincji. Wielka szkoda, że osada ta jest jedną z wielu powoli wymierających.

W tle jedna z północnych wysp archipelagu –
– upstrzona trzynastoma szczytami Kalsoy
z widocznym na zdjęciu Nestindar (788 m n.p.m.) na czele stawki

Aby dotrzeć do bohatera dzisiejszego wpisu, najlepiej zaopatrzyć się na Farojach we własny środek transportu lub liczyć na szczęście z wyciągniętym kciukiem na poboczu drogi wiodącej z Funningsfjørður do Elduvík (7 km). Do Funningsfjørður dojechać zaś można busem nr 201, jednak tylko w okresie od sierpnia do czerwca i tylko dwa razy dziennie.

Do Funningsfjørður prowadzi również szlak wzdłuż strumienia Stórá, który dociera aż do jego źródła, aby następnie ostrym spadkiem zaprowadzić nas do Funningsfjørður.

Owca z Elduvík pozdrawia czytelników Farerskich Kadrów.

Zanim w roku 1952 powstał tutejszy kościół, mieszkańcy osady korzystali w niedziele ze szlaku do Oyndarfjørður wiodącego wąską ścieżką wzdłuż brzegu fiordu położoną na skraju 50 metrowej skarpy, aby następnie u podnóża Oyndarfjørðarfjall skręcić w kierunku celu. O skali trudności tych cotygodniowych zmagań Farerczyków z naturą (których przykładów niemało przecież na Wyspach Owczych) świadczy fakt, że obecnie odradza się wędrówkę tym szlakiem przy złej pogodzie i w zimowych miesiącach.

Podobnie jak w przypadku większości farerskich osad również z Elduvík związana jest pewna legenda – opowieść o Marmennilu.

Legendarny Marmennil jest stworzeniem przypominającym małego człowieka z długimi palcami, który żyje na dnie morza. Ta psotliwa istota żywi się przynętą rybaków, którą zdejmuje z haczyków, same zaś haczyki zaczepia o morskie dno. Pewnego jednak dnia, gdy Marmennil chciał spłatać podobnego figla rybakowi z Elduvík o imieniu Anfinnur, hak utkwił w dłoni stworzenia. Marmennil został wyciągnięty na powierzchnię i trafił do łodzi Anfinnura. Farer uczynił znak krzyża i powrócił do swojego domu z tajemniczą morską istotą.

Marmennil okazał się niezwykle przydatny w trakcie rybackich wypraw, dlatego był ich obowiązkowym uczestnikiem. Anfinnur musiał jedynie pamiętać o wykonaniu znaku krzyża zanim Marmennil trafił na pokład, a następnie na otwarte morze. Gdy tylko Marmennil wyczuwał obecność ryb pod łodzią, zaczynał tańczyć i śmiać się, ułatwiając rybakowi udany połów.

Marmennil na farerskim znaczku wydanym w roku 1997.
Obraz na znaczku został namalowany przez Williama Heinesena.

Morski stwór towarzyszył Anfinnurowi przed długi czas, jednak pewnego dnia – przy wzburzonym morzu – rybak zapomniał o wykonaniu znaku krzyża. Gdy tylko łódź wypłynęła na otwarte morze, Marmennil, korzystając z okazji, skoczył w błękitną toń. Nigdy już go nie widziano…

Po drugiej stronie fiordu osada Funningur i przykryty śniegiem Slættaratindur (Płaski Szczyt) – najwyższy punkt Wysp Owczych wznoszący się 880 metrów nad poziom morza. Legenda mówi (a fizycy dementują), że można z niego dostrzec Vatnajökull, największy lodowiec Islandii oddalonej o – bagatela – 550 km.

Świadectwo dawnych czasów: zejście do nieużywanej już obecnie przystani położonej kilkaset metrów na wschód od zabudowań. Zanim w roku 1970 powstała wąska asfaltowa nitka do Funningsfjørður łącząca Elduvík z cywilizacją, mieszkańcy korzystali ze wspomnianego wcześniej górskiego szlaku do Oyndarfjørður, a cięższe towary dostarczali łodziami.

Szalejący żywioł. Do otwartego morza niedaleko.

Żegnamy się z Elduvík panoramicznym widokiem na dolinę u stóp szczytu Dalkinsfjall (719 m n.p.m.).

Oraz widokiem na północny kraniec Eysturoy i wyspę Kalsoy.

P.S. Jeśli ktoś odczuwa niedosyt po cotygodniowej dawce farerskiej lektury, polecam bloga „My Faroe Islands” prowadzonego przez pewną Niemkę, która po obejrzeniu dokumentalnego filmu o Wyspach stwierdziła kilka lat temu, że kupi sobie drugi dom – na Farojach, w Elduvík. Przy tej okazji założyła bloga, na którym donosi o posadzeniu trawnika na swoim dachupływackiej wycieczce kilku Farerów i lokalnej trąbie powietrznej.

Elduvík, the village I call my second home. For me, eight hours of driving through Germany and Denmark, 35 hours travelling by ferry and another 45 minutes car drive is all it takes to get to paradise.

Zdjęcia: flickr

* – Zatoka Ognia

Maðurin við topphúgvuni

11 czerwca 1967 r. w Runavík na Eysturoy urodził się bohater naszego dzisiejszego wpisu. Bramkarz piłkarskiej reprezentacji Wysp Owczych, trener piłki nożnej, mistrz swojego kraju w gimnastyce, piłkarz ręczny, kierowca wózka widłowego w przetwórni ryb, człowiek w czapce z pomponem – Jens Martin Knudsen.

Knudsen w roku 2007 świętujący farerskie mistrzostwo z NSÍ Runavík

Knudsen przez siedemnaście lat stał na straży bramki farerskiej reprezentacji w piłce nożnej. Debiutował w roku 1988 (gdy reprezentację Farojów uznała FIFA) w islandzkim Akranes. Za jego wybitny mecz uchodzi, rozpamiętywane na Wyspach jak „nasz wspaniały mecz na Wembley”, spotkanie z Austrią zakończone sensacyjnym zwycięstwem Farerów 1:0 (dzięki jego skutecznym interwencjom, mimo nieustającej austriackiej nawały, bramce Torkila Nielsena i motywacyjnej przedmeczowej przemowie islandzkiego trenera Pálla Guðlaugssona). Wrześniowe spotkanie z roku 1990 było pierwszym w historii farerskiej reprezentacji meczem o punkty. O obecnej nowoczesnej infrastrukturze sportowej Wyspiarze mogli wówczas jedynie marzyć, dlatego spotkanie eliminacji Euro 1992 rozegrano w szwedzkiej Landskronie.

Do tego niezwykłego meczu na pewno powrócę w jednym z kolejnych wpisów. Nadmienię tylko, że w pełni profesjonalnej kadrze Austrii nosa utarła jedenastka złożona z samych amatorów. Bramki strzegł wówczas kierowca wózka widłowego na pół-etatu szalejący na terenie przetwórni ryb w Fuglafjørður. Jedynego gola strzelił przedstawiciel handlowy firmy z branży budowlanej, a po godzinach trzykrotny szachowy mistrz Farojów. Zaś przed meczem, pełna skromności i szacunku dla przeciwnika austriacka gwiazda Toni Polster w rozmowie z dziennikarzem farerskiego radia wieszczył zwycięstwo swojej drużyny 10:0. Czyż nie za to kochamy futbol?

Radości po meczu z Austriakami nie było końca
Po raz kolejny na Farerskich Kadrach pojawia się polski wątek. Jens Martin Knudsen po raz 65. i ostatni stanął między słupkami w meczu farerskiej reprezentacji 14 maja 2006 roku w spotkaniu z Polską rozegranym na stadionie Amiki Wronki. Knudsen wyjmował piłkę z siatki czterokrotnie po strzałach Mili, Rasiaka i Saganowskiego. Farerscy napastnicy nie wykazali się podobną skutecznością, a Polacy przysłowiową gościnnością – mecz wygrali nasi reprezentanci 4:0.
W czasie swojej bogatej 23-letniej kariery Jens Martin Knudsen zdobył tytuły Bramkarza Roku na Wyspach Owczych (1997, 2001, 2002, 2007), Bramkarza Roku na Islandii (1998) i Zawodnika Roku na Islandii (1999). Największe sukcesy klubowe osiągnął z NSÍ Runavík, w barwach którego dwukrotnie zdobył puchar Wysp Owczych (1986, 2002) i raz mistrzostwo farerskiej ligi (2007).

W tytule i we wstępie dzisiejszego wpisu wspomniałem o „człowieku z czapką z pomponem”, tak bowiem powszechnie kojarzy się Knudsen czy nawet ogólnie farerski futbol. Po słynnym meczu z Austrią doszło nawet do kuriozalnej sytuacji – spotkanie farerskiej ligi Sørvágur – NSÍ oglądało w roku 1991 więcej obcokrajowców niż Farerczyków. Ciekawscy turyści i dziennikarze pragnęli tylko jednego – fotki słynnej czapki… A tak naprawdę zwykłej wełnianej narciarskiej czapki Adidasa, z niebieskimi literami zaklejonymi taśmą. Knudsen kupił ją w roku 1981, po tym gdy w meczu juniorów po zderzeniu z innym zawodnikiem stracił przytomność i musiał zostać przetransportowany do szpitala. Aby zadowolić swoją matkę i lekarza (który nalegał, by młody Jens Martin uprawiał futbol w kasku – sic!), zaczął wówczas grać w czapce, którą po kilku latach uznał za swój talizman boiskowego szczęścia i przywdziewał przed każdym meczem. Nie spodziewał się jednak, że za niespełna 10 lat czapeczka ta będzie w oczach świata określać całą jego długą i bogatą karierę.

Kojarzę tylko bramkarza. Nie znam go, wiem tylko o jego czapce.

Thierry Henry w roku 2004 przed wyjazdowym meczem z Wyspami Owczymi o drużynie gości


Postrzeganie Jensa Martina Knudsena jedynie przez pryzmat, dość nietypowego jak na bramkarza, nakrycia głowy jest daleko idącym i krzywdzącym uproszczeniem. Knudsena ciężko oczywiście porównywać do Petera Schmeichela czy Oliviera Kahna. Nie grał nigdy w najlepszych zespołach świata (mimo, że po meczu z Austrią komentator BBC namawiał Sir Alexa Fergusona na ściągnięcie Knudsena na Old Trafford, ostatecznie z Brøndby trafił tam właśnie Schmeichel). Nie rozegrał porywających finałów Ligi Mistrzów czy Mistrzostw Świata. Jest jednak na Wyspach traktowany z wielkim szacunkiem, jego kariera idealnie bowiem pokazuje ewolucję jaką przeszedł farerski futbol i farerscy piłkarze. Od pełnego amatorstwa (ale profesjonalnego podejścia do meczów, mimo braku zawodowych kontraktów), szutrowych boisk, meczów poza FIFA i UEFA, do nowoczesnych kompleksów futbolowych jak chociażby tórshavnarski Gundadalur z narodowym stadionem Tórsvøllur na 5 tysięcy kibiców (a więc zdolnym pomieścić niemal 10% całej farerskiej populacji). Obecnie niemal każda farerska mieścina, która może zebrać wśród swoich mieszkańców dwie „jedenastki”, posiada boisko ze sztuczną murawą. Niekiedy w baaaaardzo nietypowych miejscach. Doprawdy, miłość Farerczyków i Farerek do piłki kopanej nie zna granic.

Jens Martin Knudsen, Torkil Nielsen i reszta ekipy z początku lat 90. doczekała się godnych następów. Gunnar Nielsen zagościł między słupkami Manchesteru City w derbach miasta (na stadionie jego grę obserwowało więcej kibiców niż mieszkańców liczy jego ojczyzna), a progi seniorskiej kariery przekracza właśnie Brandur Olsen.


It’s easy being Famous in the Faroes. Despite having your picture in the paper, and being talked about in the press, it doesn’t easily get the Faroese people starry-eyed. You are one of many and not more important than anyone else. The Faroese know what’s going on in my life and they don’t feel the need to ask about it. There are no strangers staring at me or stopping me in the streets. I don’t have to go around smiling and shaking people’s hands.

Jens Martin Knudsen, za książką „The Bobble Hat Goalkeeper” i havnar.blogspot.com

Sporo faktów za książką „The Bobble Hat Goalkeeper” Uni Holma Johannessena, która ukazała się w roku 2012 nakładem wydawnictwa Sprotin.

Norðoyatunnilin, czyli na skróty przez farerskie kamyczki

Dokładnie 10 lat temu, 29 kwietnia 2006 roku, otwarto Norðoyatunnilin – tunel łączący wyspy Eysturoy i Borðoy. Osiemnasty w drogowej historii Wysp Owczych. Dziewiętnasty, i póki co ostatni, połączył rok później Øravík z Hov na Suðuroy.

Aby pozwolić w pełni nacieszyć się nowym tunelem, przejazd przez niego był darmowy przez pierwsze siedem dni. Wydano nawet pamiątkowy znaczek pocztowy.

Od momentu otwarcia tunelu Farerczycy mogą błękitnym autobusem kursującym na linii nr 400 pokonać trasę ze stołecznego Tórshavn do stolicy północnych wysp Klaksvík w 90 minut. Wcześniej musieli przesiadać się w Leirvík na prom Dúgvan płynący do Klaksvík.
Pośrodku tunelu czeka niespodzianka w postaci kolorowego oświetlenia – dzieło Tróndura Paturssona.

Z 6200 metrów tunelu biegnącego z Leirvík do Klaksvík połowa znajduje się pod wodami Leirvíksfjorður.

Prace przygotowawcze (badania sejsmiczne) pod planowany tunel rozpoczęto w roku 1988. Przypuszczam, że były co najmniej tak złożone jak nazwa publicznej instytucji, która się nimi zajmowała – Landsverkfrøðingurin.

Norðoyatunnilin nadal pozostaje najdłuższym farerskim tunelem. Drugi podmorski tunel, Vágatunnilin (4900 m) łączący lotnisko z Tórshavn otwarto w roku 2002.

Podmorskie rondo i sztuczna wyspa z lotniskiem

Obecnie trwają przygotowania do budowy tunelu Eysturoyartunnilin (o długości 7,1 km z dwoma „odnogami” po ok. 2 km), który ma skrócić dojazd z Tórshavn do Strendur i Runavík na Eysturoy. Tunel ma mieć również podmorskie rondo, które pozwoli na jego rozgałęzienie. Eysturoyartunnilin ma być otwarty w połowie 2019 r. i kosztować 1,05 mld duńskich koron.

Ze skał wyrwanych Matce Ziemi przy budowie tunelu i ronda planuje się usypać sztuczną wyspę (w zatoce między Tórshavn a Toftir), na której powstanie drugie farerskie lotnisko. Wizualizacja z Airbusem 380 wygląda jednak bardziej jak ekranizacja farerskiej książki science fiction niż bliska przyszłość. Chociaż z drugiej strony pierwszy farerski tunel wydrążono nie tak znowu dawno, bo w roku 1963…

Pierwsze efekty prac nad Eysturoyartunnilin są już widoczne. Afera związana z finansowaniem inwestycji (wciągnięto ponoć nawet panów o szemranych koneksjach) kosztowała premiera Kaj Leo Johannesena przegraną w zeszłorocznych wyborach.

I jeszcze ambitniej

Jeśli podmorskie rondo i sztuczna wyspa wydaje się Drogim Czytelnikom szczytem farerskiej pomysłowości (lub zależnie od spojrzenia fanaberii), to co powiecie na plany (póki co bardzo wstępne) budowy tunelu Suðuroyartunnilin łączącego Sandoy z Suðuroy? Długość: bagatela 20 km. Idealna alternatywa dla promowej eskapady z Tórshavn na Suðuroy trwającej blisko dwie godziny przez często wzburzone północne wody.

Do tematu farerskich tuneli będę jeszcze powracał. Chociażby przy okazji wycieczki na wyspę Kalsoy, która ma ich aż pięć (przy mniej niż 150 mieszkańcach).

Page 2 of 3

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna