A więc stało się. W środowy wieczór po raz czwarty wylądowałem Airbusem na Vágar. Kolejny raz farerska ziemia wyłoniła się zza chmur na kilkadziesiąt sekund przed lądowaniem. Przed startem pachnącego nowością Airbusa 320 (dumnie noszącego nazwisko Williama Heinesena) z głośników sączyła się, zamiast utartej popowej papki, składanka farerskich kvæði, m.in. Grímur á Miðalnesi. I jak tu nie uronić nostalgicznej łezki? Mimo, że do Farojów jeszcze setki kilometrów.
Kategoria: Gjógv

W niektórych miejscach na Wyspach Owczych zatrzymać się warto. W innych – zwyczajnie trzeba. Niektóre z publicznych toalet (far. vesi1) znajdziecie w centrach farerskich miejscowości, inne trzeba będzie nieco poszukać. Panujący w środku klimat nierzadko zabierze was w podróż do lat 70-tych…
O osiemnastu wyspach zagubionych wśród północnych mórz. Subiektywnie. Czasem nawet bardzo.