A więc stało się. W środowy wieczór po raz czwarty wylądowałem Airbusem na Vágar. Kolejny raz farerska ziemia wyłoniła się zza chmur na kilkadziesiąt sekund przed lądowaniem. Przed startem pachnącego nowością Airbusa 320 (dumnie noszącego nazwisko Williama Heinesena) z głośników sączyła się, zamiast utartej popowej papki, składanka farerskich kvæði, m.in. Grímur á Miðalnesi. I jak tu nie uronić nostalgicznej łezki? Mimo, że do Farojów jeszcze setki kilometrów.
Kategoria: Æðuvík
Moja słabość wobec toponimów objawiła się na „Farerskich kadrach” już nieraz. Wspólnie wędrowaliśmy po Owczych bezdrożach, rozszyfrowując intrygujące nazwy. Tym razem jednak popuśćmy nieco wodze fantazji. A jeśli by tak, zamiast próbować przekładać farerskie nazwy na polski, przenieść polskie toponimy na mapę Wysp Owczych?
O osiemnastu wyspach zagubionych wśród północnych mórz. Subiektywnie. Czasem nawet bardzo.