Moją fotograficzną słabością – obok wspomnianych już lata temu ławeczek – są wszelkiego rodzaju tabliczki i znaki. To one przyczyniły się do mojego zainteresowania językiem pewnego odległego archipelagu. I to one też sprawiły mi niekłamaną radość, gdy pewnego sierpniowego popołudnia po raz pierwszy „przemówiły” do mnie po farersku.

Czytaj dalej