Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Autor: Maciej Brencz (Page 44 of 53)

Nie zobaczysz góry z jej szczytu

Każda przebyta do końca droga prowadzi dokładnie donikąd. Wdrap się na górę tylko tyle, by sprawdzić, że jest górą. Nie zobaczysz góry z jej szczytu.

Frank Herbert – Diuna


Góry może i nie zobaczę, ale ze szczytu Sornfelli (749 m n.p.pm) fiord rozdzielający Vágar i Streymoy oraz meandryczną drogę do Vestmanny z pewnością.

567. Skarvanes

Po kilku miesiącach przerwy nadszedł czas, aby powrócić do naszej niespiesznej wędrówki po farerskich osadach – dzisiaj pora zabłądzić do Skarvanes*.

Na Farojach nie brakuje osad widm, domostw porzuconych na skutek tragicznych zdarzeń czy kwestii ekonomicznych. Jednym z miejsc zagrożonych taką przyszłością jest położone na południowo-zachodnim brzegu Sandoy Skarvanes.

Bohater dzisiejszego wpisu liczył w roku 2008 czterech mieszkańców, większość domów widocznych na zdjęciach w dzisiejszym wpisie stoi więc pusta.

Wjeżdżając do osady dostrzec można zachowany dawny młyn wodny na strumyku spływającym z pobliskiego Gjófelli*. Młyn tego typu służył przed laty w wielu miejscach na Farojach do mielenia ziarna, a napędzać go mogła już niewielka ilość wody.

W okolicy osady znajduje się głaz zwany Kyriusteinar*, który w dawnych czasach pełnił funkcję kapliczki. Dla mieszkańców Skarvanes, którzy wybierali się w drogę i opuszczali swoje domostwa było to ostatnie miejsce, z którego widać było lokalne miejsce modlitw. Przechodząc obok głazu rzucali przez ramię kamyczek i wypowiadali wezwanie Kyrie eleison.

Jeden z obrazów Diðrikura á Skarvanesi, Wikimedia Commons

Skarvanes znane jest na Farojach za sprawą Díðrikura á Skarvanesi – XIX-wiecznego malarza, który mieszkał w tej obecnie wymierającej osadzie. Na swoich obrazach uwieczniał m.in. farerskie ptactwo. Do czasów nam współczesnych zachowało się tylko pięć jego prac, które podziwiać można na stałej ekspozycji w Muzeum Sztuki w Tórshavn. Díðrikur jest pierwszym farerskim malarzem znanym historykom sztuki. Był też samoukiem – nie posiadał żadnego artystycznego wykształcenia.

Warto zbłądzić boczną, krętą, wąską, dziurawą (prawdziwa rzadkość na Farojach!) drogą nr 37 do Skarvanes nie tylko po to, aby podziwiać piękną panoramę Skúvoy, a przy odrobinie szczęścia dojrzeć na horyzoncie odległe Stóra Dímun i Lítla Dímun, a nawet Suðuroy.

Jest też powód jeszcze istotniejszy: w Skarvanes poczuć można odchodzącego już ducha prawdziwie głębokiej farerskiej prowincji. I choć na chwilkę zostawić za sobą zgiełk wielkich miast, pęd za do końca nie wiadomo czym. I tak po prostu być tam, postać w miejscu, raczyć swoje oczy wszelkimi odcieniami zieleni, żółci i błękitu, a swoje uszy głęboką ciszą…

* – nazwę osady wymawia się skarwanes, oznacza ona po farersku Przylądek Kormoranów (skarvurkormoran czubaty + nes – przylądek). Ptaki te były niegdyś częstym widokiem w tych okolicach.

* – nazwę wzniesienia wymawia się dżefehtle

* – nazwę wymawia się czyrjustajnar

Wspaniała niewspółczesność

Allt, sem þjóðin átti og naut
Allt, sem hana dreymur
Allt, sem hún þráði og aldrei hlaut
Alþýðustakan geymir

All that the nation had and enjoyed
All that it dreams of
All that it longed for and never had
Is kept in folklore

Wszystko co naród posiadał i czym się cieszył,
Wszystko o czym śni,
Wszystko czego pragnął, ale nigdy nie osiągnął,
Wszystko to zapisane jest w tradycji.

Fragment utworu Nation Týra (cytat z wiersza Steingrímura Baldvinssona í Nesiego) z albumu Valkyrja (2013) dedykowanego Islandczykom oraz pamięci Ingólfura Júlíussona z zespołu Q4U

Piękne podziękowanie złożone w kilku słowach dla sąsiadów z Północy wyznających podobne wartości i żyjących w podobnym, niespiesznym tempie. Po swojemu, trochę obok…

P.S. Dziś Islandczycy świętują Dzień Niepodległości (Lýðveldisdagurinn), zwany także Sautjándinn (siedemnastym) a na pokładach samolotów Icelandair pasażerowie raczeni są lodami na patyku. Tego właśnie dnia w 1944 roku w dolinie Þingvellir (miejscu, gdzie niegdyś zbierał się islandzki parlament Alþing) proklamowano Republikę Islandii.

Pomnik Jóna Sigurðssona stojący od 1910 roku na Austurvöllur przed budynkiem islandzkiego parlamentu

Wybór daty nie był przypadkowy – 17 czerwca to dzień urodzin Jóna Sigurðssona (1811-79) wielkiego patrioty islandzkiego, Ojca Niepodległość wyspy wulkanów, lodowców, gejzerów (nawet takich z zaworem), kwadratowych burgerów, lodów z żytnim chlebem, pól golfowych, muzeum penisa, rajdów samochodowych z jedną ekipą w klasie 2WDlopapeysy, litery ð, która ma głos, której reprezentacja psuje humor Christianowi Ronaldo, parków dla elfów, maskonurów, fermentowanego rekina, importowanego Prins Pólo w sklepiku w Ólafsvíku, … (mógłbym tak wymieniać do jutra)

Áfram Ísland!

Zakrzyknijmy wszyscy dziarsko – Áfram Ísland! Do boju Islandio!

dv.is

Wątku futbolowego na Farerskich Kadrach ciąg dalszy. Oto bowiem jesteśmy świadkami historycznej chwili. Reprezentacja Islandii w Piłce Nożnej* wybiega właśnie na murawę Stade Geoffroy-Guichard w Saint-Etienne, aby meczem z Portugalią zainaugurować swój pierwszy w historii występ na futbolowej imprezie rangi mistrzowskiej.

Niewiele zabrakło, aby Islandię podziwiać już na brazylijskim mundialu w roku 2014. Drugie miejsce w grupie eliminacyjnej (okazali się gorsi jedynie od Szwajcarów) dało im prawo walki w barażach, które przegrali z Chorwatami.

Przyczyn awansu Islandii (kraju zamieszkanego przez nieco ponad 320 tys. ludzi) należy upatrywać nie tylko w fakcie rozszerzenia formuły mistrzostw do 24 drużyn. Dzieci w ojczyźnie gejzerów trafiają pod opiekę trenerów z licencją UEFA klasy A i B, coś czego mogą im pozazdrościć nawet wielkie futbolowe nacje. Warto w tym miejscu przytoczyć interesującą statystykę – przy 800 islandzkich trenerach z licencją UEFA współczynnik „trener piłkarski na mieszkańca” wynosi 1 trener na 411 Islandczyków. W Niemczech (aktualny mistrz świata) współczynnik ten wynosi 1 trener na 81… tysięcy Niemców.

Wszystko zaczęło się w roku 1921, gdy powstała Knattspyrnusamband Íslands, czyli Islandzka Federacja Piłkarska. Jednak na pierwszy mecz reprezentacji przyszło poczekać do 29 lipca 1930 r. Islandia pokonała wówczas na wyjeździe Wyspy Owcze 1:0. Federacje piłkarskie obu nacji nie były jeszcze wówczas zrzeszone w FIFA, a same kraje silnie związane z Królestwem Danii. Pierwsze spotkanie po włączeniu Islandii w struktury FIFA odbyło się 27 lipca 1946 r. – Islandia w stołecznym Reykjavíku przegrała z Danią 0:3.

fifa.com

Duet Lars Lagerbäck oraz Heimir Hallgrímsson stworzył przez pięć lat świetną drużynę – Gylfi Sigurðsson, Kolbeinn Sigþórsson, Birkir Bjarnason i koledzy przeszli niezwykłą drogę od miejsca 112. (rok 2010) do 34. w rankingu FIFA (najwyższe ze wszystkich nordyckich krajów). Obecna seniorska drużyna oparta jest na utalentowanej ekipie U-21, która w 2011 awansowała na mistrzostwa Europy w Danii.

Lagerbäck, dla którego Euro we Francji jest siódmą (!) imprezą mistrzowską, w której prowadzi kadrę narodową, podjął już decyzję o rozstaniu się z islandzką reprezentacją po mistrzostwach i przejściu na zdecydowanie zasłużoną emeryturę. Heimir Hallgrímsson, który przejmie kadrę po Euro jako jej pierwszy trener, będzie musiał przerwać prowadzoną równolegle praktykę dentystyczną na wyspie Heimaey, aby w pełni poświęcić się piłce nożnej.

Islandzka kadra na swoja bazę wybrała górską miejscowość Annecy, która ma zapewnić zawodnikom poziom prywatności i ciszy porównywalny z tym, który znają ze swojej ojczyzny. Nie oznacza to jednak, że obyło się bez szoku poznawczego związanego chociażby z poziomem kontroli bezpieczeństwa wokół hotelu, w którym przebywa kadra. Kadrowicze podkreślają, że jest to coś czego nie znają na Islandii. „Przywyknęliśmy do większej wolności i mniejszej kontroli” – podkreśla Kári Árnason. Mówi to mieszkaniec kraju, w którym jeszcze do niedawna nie zamykano domów na klucz, a przy locie samolotem na krajowej trasie nadal nie prowadzi się absolutnie żadnej kontroli bezpieczeństwa, a przy odbieraniu karty pokładowej podane nazwisko przyjmuje się na wiarę – nie potrzeba okazywać żadnego dokumentu. Podróż na pokładzie Flugfélag Íslands przypomina pod tym względem bardziej podróż autokarem niż samolotem.

Otwarta kabina De Havilland DHC-6 Twin Otter w trakcie cywilnego lotu z Akureyri na Grímsey (jedyne miejsce na Islandii znajdujące się za kołem podbiegunowym).


W ramach „dziennikarskiego obowiązku” wspomnę jedynie, że najwyższe zwycięstwo kadra Islandii odnotowała w meczu z sąsiadami z Wysp Owczych – w Keflavíku w roku 1985 padł wynik 9:0 (kadra farerska nie była wówczas uznawana przez FIFA ani UEFA). Farerczycy w ramach rewanżu pokonali 10 lat później San Marino 3:0.

Laugardalsvöllur – narodowy stadion Islandczyków w Reykjavíku mieszczący 15 tysięcy widzów położony w pięknym kompleksie parkowym. Tak, tak – wbrew stereotypom mają tam nawet drzewa!

Islandzka kadra rozegra jeden ze swoich meczów na podparyskim Stade de France mogącym pomieścić 81 tysięcy kibiców.

Stojący przed stadionem pomnik poświęcony pamięci Alberta Sigurðura Guðmundssona – pierwszego profesjonalnego islandzkiego piłkarza. Na przełomie lat 40 i 50-tych minionego wieku grał on na pozycji pomocnika w takich klubach jak Glasgow Rangers, Arsenal Londyn, A.C. Milan (strzelone dwie bramki) czy Racing Paris, z którym zdobył Puchar Francji i strzelił 31 goli w 69 spotkaniach. Karierę rozpoczął i zakończył w Valur Reykjavík.

Eiður Guðjohnsen, rekordzista pod względem zdobytych dla kadry goli (25 w 81 meczach), strzelec 66 bramek dla Chelsea i 19 dla Barcelony, miał więc godnych poprzedników. Mimo 38 wiosen na karku, ten chyba najszerzej rozpoznawany islandzki piłkarz znalazł miejsce w kadrze na Euro. Mając zaś 17 wiosen wystąpił w towarzyskim meczu z Estonią. Spotkanie rozegrane 24 kwietnia 1996 r., które Islandia wygrała 3:0, przeszło do historii za sprawą zmiany – młody Eiður wszedł w trakcie spotkania za swojego ojca Arnóra. Był to pierwszy w historii futbolu przypadek, aby w jednym meczu międzypaństwowym wystąpił ojciec i syn. Czujny czytelnik zada sobie w tym momencie pytanie: dlaczego Eiður nie używa więc patronimu Arnórsson? Odpowiedź jest dość prosta – Eiður należy do nielicznej części islandzkiej populacji, która nie stosuje nazwisk patronimicznych, lecz rodowe.


Kibicujmy więc Eiðurowi, Gylfiemu, Kolbeinnowi, Birkirowi* i reszcie ekipy (Islandczykom przykrość sprawia zwracanie się do nich po nazwisku). Trzymajmy kciuki i zakrzykujmy w przerwach między zagryzaniem stokfisza i żuciem hákarla:

Áfram Ísland! Strákarnir okkar!*




* – wiele bym dał za usłyszenie Darka Szpakowskiego łamiącego sobie język na próbie wymówienia nazwy Íslenska karlalandsliðið í knattspyrnu i Jacka Gmocha wymieniającego skład wyjściowej jedenastki Synów Wulkanów i Lodowców z uwagami w rodzaju „Guðjohnsen, fajny chłopaczek” 

* – w języku islandzkim wybuchowe spółgłoski (b, d oraz g) wymawia się w sposób „niewybuchowy”. Kolbeinn więc to kolpejhn (pamiętacie preaspirację?), zaś imię Birkir wymawia się pyrkyr.

* – Strákarnir okkar – przydomek islandzkiej reprezentacji – Nasi Chłopcy

Maðurin við topphúgvuni

11 czerwca 1967 r. w Runavík na Eysturoy urodził się bohater naszego dzisiejszego wpisu. Bramkarz piłkarskiej reprezentacji Wysp Owczych, trener piłki nożnej, mistrz swojego kraju w gimnastyce, piłkarz ręczny, kierowca wózka widłowego w przetwórni ryb, człowiek w czapce z pomponem – Jens Martin Knudsen.

Czytaj dalej

Page 44 of 53

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna