Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Kategoria: Wyspy Owcze (Page 27 of 52)

Niðagrísur

Niðagrísur – (folklor) duch nieślubnego, nieochrzczonego lub zamordowanego dziecka, bezkształtna istota prześladująca swych rodziców do czasu otrzymania imienia

Za słownikiem sprotin.fo

W folklorze wielu krajów przewija się motyw zmarłych przyjmujących zwierzęce postacie, które w formie duchów błąkają się po świecie żywych. W farerskiej tradycji istnieje przekonanie, że dzieci zamordowane tuż po urodzeniu lub przed przyjęciem chrztu przenikają do naszego świata jako niðagrísur*. Pod postacią malutkiej istoty, nie większej od wełnianej włóczki, prześladują one swoich rodziców przede wszystkim z jednego powodu – braku imienia. Imię pozwala wyróżnić nas z ogółu społeczeństwa, dzięki niemu zostawiamy ślad w urzędniczych rejestrach, pozostaje w pamięci po naszej śmierci. Dziecko, które nigdy nie posiadało imienia, tuła się po zaświatach, wykluczone ze świata żywych, którzy nawet nie zdają sobie sprawy z jego krótkiego życia.

Niðagrísur po otrzymaniu imienia i zaznaniu długo wyczekiwanego spokoju powraca na zawsze do świata zmarłych. Określenie tej istoty pochodzi ze złożenia słów niða – oznaczającego ciemność, będącego przeciwieństwem błogosławionego życia – oraz grísur – świnia, co związane jest z faktem, że istota ta, pozbawiona imienia, nigdy nie stała się w pełni osobą.

Jeden z kamieni leżących w pobliżu miasteczka Skála na Eysturoy nosi nazwę Loddasasteinur (Głaz Loddasa). W dawnych czasach w jego pobliżu często można było spotkać niðagrísura. Jeden z podirytowanych tym faktem mieszkańców pobliskiej osady przy kolejnym spotkaniu rzucił krótkie Hasin loddasin (Ech, ty loddasie!). Zjawy nigdy później już nie widziano. Najpewniej uznała ona zwrot loddas za swoje imię. W farerskich słownikach próżno szukać słowa loddas.

Dostając przesyłkę z dalekich Wysp Owczych, można się nie lada wystraszyć zerkając tylko na górny prawy narożnik pocztówki lub koperty. Seria znaczków farerskiej poczty autorstwa niezawodnego Edwarda Fuglø prezentuje straszliwe istoty z farerskich wierzeń.


* nyjagrujsur (niða – ciemność / księżyc w nowiu + grísur – świnia)

514. Mjørkadalur

W dolinie Mjørkadalur*, w pobliżu krętej górskiej drogi Oyggjavegur łączącej Tórshavn z Kollfjarðardalur, znajdują się budynki, w których raczej nie chcielibyście dać się zamknąć. Chyba nie dociera tu poczta, bowiem Mjørkadalur nie ma przypisanego kodu pocztowego, ani zameldowanych mieszkańców.

Kwietniowy pejzaż z widokiem na Kalbaksfjørður

Historia baraków w Mjørkadalur sięga lat 60-tych poprzedniego stulecia. W samym środku Zimnej Wojny, w roku 1963 na pobliskim szczycie Sornfelli uruchomiono potężne NATO-wskie radary systemu Distant Early Warning Line, a w Mjørkadalur zakwaterowano wojskowych z NATO obsługujących radary.

W styczniu 2007 roku wyłączono wojskową instalację na Sornfelli. Z baraków w Mglistej Dolinie wyprowadzili się żołnierze z jednostki ISCOMFAROES sprawującej wojskową pieczę nad farerskimi wodami terytorialnymi i przestrzenią powietrzną. W roku 2002 podczas skromnej uroczystości klucze do budynków przekazano havnarskiemu burmistrzowi.

Kopuły radarów widoczne na szczycie Sornfelli

Od roku 2011 część dawnych wojskowych budynków pełni funkcję farerskiego aresztu, do którego trafiają także przestępcy z krótkimi wyrokami. Na Wyspach Owczych, cieszących się z bardzo niskiej przestępczości, nie ma „prawdziwego” więzienia, a areszt pomieścić może zaledwie dwunastu osadzonych. Nieliczni skazańcy karę odbywają w Danii. Wcześniej areszt mieścił się w Tórshavn, a przeprowadzkę wymusiła pleśń panosząca się w poprzednim budynku.

* – czyt. mjeszkadalur – mjørki – mgła + dalur – dolina

Annika í Dímun

Los nigdy nie był przychylny Annice z Dímun. Jej ojciec, szeryf w Sandur, przegrał ją w karty. Mimo faktu, że była już wcześniej zaręczona, zmuszono ją do ślubu z rolnikiem z Dímun. Jak podaje farerska legenda, Annika zabiła swojego męża, a z jednego z parobków uczyniła swego kochanka. Za swój występek została skazana na karę śmierci. Udało jej się zwerbować trzech mężczyzn, którzy przez trzy lata skutecznie strzegli do dzisiaj trudno dostępnej wyspy Stóra Dímun. W końcu jednak jeden z obrońców zdradził Annikę. Kobietę pojmano i przetransportowano do Tórshavn, gdzie wykonano karę.

Seria znaczków wydana przez farerską pocztę w roku 2011

Niektórzy badacze dopatrują się podobieństwa legendy o Annice z Dímun z historią Anny Isaksdatter, którą utopiono w Tórsavn w roku 1664 za kazirodztwo. Wyrok sądu nie wspomina jednak nic o zabójstwie, w legendzie zaś nie pojawia się kwestia kazirodztwa. Od legend nikt jednak nie oczekuje dokładnego oddania faktów.

Mimo zbrodni jakiej dopuściła się Annika, farerskie podanie dalekie jest od jej potępienia. W chwili pojmania prosiła o zaopiekowanie się jej synem i podawanie mu codziennie rano kubka mleka. Jej ojciec zaś, na pytanie Anniki w co powinna się ubrać wybierając się na miejsce skazań, odparł „Nie ma to znaczenia, nie wybierasz się przecież na ślub”.

Annika í Dímun jest tragiczną i jedyną kobiecą postacią w tej opowieści. Jej ojciec przegrał ją w karty, zdradził ją jeden z mężczyzn mających bronić wyspy, zaś ekipą, która miała pojmać i przetransportować ją do farerskiej stolicy był jej własny brat. Dzięki doprowadzeniu rodzonej siostry przed oblicze kata sam miał uniknąć kary śmierci.

Stóra Dímun, na którą z poziomu morza dostać można się tylko w dwóch miejscach

Za zabójstwo męża Annikę í Dímun utopiono w Tórshavn. Jej bujne, spięte w warkocz włosy nie pozwalały jej ciału utonąć. Musiano więc je ściąć, aby w pełni wykonać sądowy wyrok.

Legenda opisuje Annikę jako kobietę niezwykle piękną i kochającą swojego syna, kobietę zdradzoną przez tych, którym zaufała. Tę tragiczną historię przypomniała farerska poczta wydając w roku 2011 znaczek zaprojektowany przez Edwarda Fuglø.

Basen Napoleona albo krótka historia Slættanes

Z pokładu łodzi wypłynącej z Vestmanny w kierunku klifów Vestmannabjørgini północno-wschodnie wybrzeże Vágar przedstawia się dość, jak na farerskie warunki, klasycznie, żeby nie rzec – nudno. Dominują tu, zależnie od pory roku, zielone bądź żółtawo-rdzawe wzgórza, tu i ówdzie przekrojone wodospodami, które z każdą kolejną kroplą coraz głębiej wrzynają się w wulkaniczną skałę. Blisko samego krańca wyspy ktoś jak zabawki rozsypał na lekko opadającym w kierunku zatoki zboczu kolorowe domki. Próżno jednak w tym miejscu na farerskich mapach szukać kropeczki z nazwą osady czy meandrującej pośród wzgórz drogi.

Źródła podają, że pierwszym osadnikiem w Slættanes był Hendrik Thomasen – ceniony za swoją fachowość pasterz, którego najęli farmerzy z Sandavágur, aby utemperował turystyczne zapędy należących do nich owiec. Thomasen podążył za nimi aż do miejsca, które nazwano później Slættanes (pol. Płaski Przylądek). Postanowił osiedlić się w tej pięknej okolicy w roku 1835.

Szczyt swojego rozwoju osada przeżywała w latach 1945-1950. Na stałe mieszkało tutaj wówczas około siedemdziesięciu Farerów (sezonowo liczba ta wzrastała do 130!), a osada liczyła dwanaście domostw. Ba, posiadała nawet własny basen w zaaranżowanym przez nauczyciela Napoleona Petersena na ten cel wąwozie.

Zanim na przełomie lat 30-tych i 40-tych XX wieku w Slættanes otwarto urząd pocztowy, mieszkańcy na własną rękę pływali do Vestmanny po swoją pocztę (a także na zakupy). Później listonosz dostarczał przesyłki pokonując pieszo drogę z Sørvágur. W roku 1947 pomiędzy Slættanes a Vestmanna kursować zaczęła łódź pocztowa.

Ksiądz odwiedzał Slættanes tylko raz do roku. Nawet śmierć mieszkańca osady nie zmieniała tego grafiku. Ostatnie namaszczenie musiało poczekać na kolejne przybycie duchownego.

W roku 1933 otwarto w Slættanes szkołę. Nieco później wybudowano w niej ołtarz, budynek mógł więc pełnić również funkcję kościoła.

Do Slættanes nigdy nie wytyczono drogi, nie wydrążono tunelu, nie doprowadzono elektryczności. Nie ma tu przystani, ani chodników. Nie wyląduje tu helikopter linii Atlantic Airways. Slættanes rozwinęło się chyba za wcześnie, zanim te wszystkie udogodnienia z mrzonki niepoprawnych optymistów przeistoczyły się w codzienność na Wyspach Owczych. Jedenastokilometrowy szlak z Sørvágur do Slættanes trzeba pokonać na własnych nogach. Do wyboru także trasa z Sandavágur i Gásadalur.

W niedzielę było jak zawsze wolne od pracy. Należało obrać kierunek na zachód i wejść na wzgórza otaczające osadę. Z wysoka Vestmanna wyglądała jak nudny landszaft, popsuty szarzyzną i ładem. Dalej na zachód był płaskowyż i jakiś kwadrans wędrówki. Ruda ziemia i ptaki. I kamienie. A potem bochen kolejnego wzgórza, pustka i okruchy Slættanes.

Chmury ciągnęły na wschód. Jeszcze na płaskowyżu ucichły ptaki i spadł grad. Gdzieś w dole musiała majaczyć Vestmanna, wówczas nierealna jak wszystko poza ścianą mgły.

havnar.blogspot.com, Vestmanna w kierunku Slættanes 14/03/2009

Wzgórza otaczające Vestmannę, w tle Vágar

W roku 1964, w związku z masowym odpływem ludności, urząd pocztowy w Slættanes został ostatecznie zamknięty. W tym samym roku ostatnia rodzina opuściła Slættanes. Od tego czasu uznawane jest ono za opuszczoną osadę.

519. Múli

Aby dotrzeć na koniec świata, wystarczy dojechać do Klaksvík i, kierując się na Viðareiði, pokonać zbudowane pod koniec lat 60-tych ciemne i wąskie tunele Árnafjarðartunnilin oraz Hvannasundstunnilin. Przed Norðdepil odbijamy w lewo, aby szutrową nitką drogi XXVII kolejności odśnieżania, jakby żywcem wyjętą z odcinka specjalnego WRC, pokonać ostatnie sześć kilometrów.

Wyboista droga nr 743 Norðdepil-Múli – sześć kilometrów szutru, kamieni, dziur i kałuż

Najstarsza wzmianka o Múli pochodzi z końca XIV wieku z dokumentu Hundabrævið zawierającego przepisy dla właścicieli psów pasterskich. Trzysta lat później mieszkał tutaj Guttormur í Múla – jeden z najsłynniejszych farerskich magów, do którego mieszkańcy najdalszych zakątków archipelagu zwracali się o pomoc i interwencję sił nadnaturalnych. W wolnych chwilach oddawał się on także budownictwu i robotókom na drutach.

Kontrast potęgi przyrody i malutkich domów w Múli

Múli (pol. pysk) znajduje się na północnym skraju wyspy Borðoy. Przy informacjach statystycznych dotyczących farerskich osad obok kodu pocztowego FO 737 znajduje się adnotacja de facto opuszczona. Rozwój technologii w rybołóstwie zmusił Farerów do porzucenia połowów z małych, kilkuosobowych łodzi i szukania pracy na dużych statkach i migracji do większych ośrodków na Wyspach Owczych.

Zakaz wjazdu do opuszczonej osady z tabliczką
„íbúgvakoyring loyvd” – „Wjazd dla mieszkańców dozwolony”

Wymownym jest fakt, że to Múli było ostatnią farerską osadą, która mogła cieszyć się z dobrodziejstw elektryczności. Stało się to w roku 1970. Późniejsze połączenie szutrową, wąską, dziurawą nitką oznaczoną numerem 743 z cywilizacją było już tylko kolejną próbą uniknięcia nieuchronnego. Ostatnim stałymi mieszkańcami były dwa seniorskie małżeństwa, które nie mogły już dalej żyć w tak oddalonym od reszty świata miejscu. Od roku 1998 Múli uznawane jest za jedną z kilku opuszczonych farerskich osad. Dawni mieszkańcy nadal jednak wracają do swoich, opuszczonych przez większość roku, domów na okres wakacji. Jeden z nich można nawet wynająć.

Osada w roku 1961. Ze zbiorów duńskiego Nationalmuseet.

W roku 1961 Duńczycy przenieśli stary farerski dom „Har Frammi” z Múli do muzeum w Kopenhadze. Razem z nim na kontynent powędrowały także kamienie (zwane hav) używane do kwalifikowania mężczyzn na rybackie łodzie. Na wysokość bioder należało unieść ciężar 49 kg (hálfdrættingur), aby trafić do kategorii „słabeusz”.

Osada współcześnie

W roku 2017 Múli jest królestwem władanym przez Ciszę, Wiatr, Owce i wierzbę arktyczną. Dzieli to niezwykłe miejsce, w którym zatrzymał się czas, ledwie półtoragodzinna wyprawa samochodem ze stolicy europejskiego kraju. Pozostaje tylko wyłączyć silnik i wysiąść z auta.

Page 27 of 52

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna