Farerskie kadry

Blog o Wyspach Owczych

Kategoria: Wyspy Owcze (Page 40 of 52)

Selfie na paluszku

Istnieje na świecie kilka miejsc, w których dopuszczalne (ba – zalecane!) powinno być użycie selfie-sticka (samo-patyka?). Jednym z nich jest Palec Wiedźmy.

Jedna z rozlicznych farerskich kolumn bazaltowych wznoszących się na dziesiątki
(niekiedy i nawet setki) metrów nad poziom morza.
Wysokość tej powyżej – 71 metrów.

Bohater dzisiejszego wpisu – Trøllkonufingur* – wznosi się na imponujące 313 metrów ponad poziom wód otaczających wyspę Vágar. 6 lipca 2015 roku czterech Farerczyków – Pætur, John, Jóhannus oraz Bergur wspięło się na tę najwyższą farerską bazaltową kolumnę. Po noclegu na szczycie wrócili na suchy ląd o nieco większym metrażu. Było to pierwsze udokumentowane zdobycie Palca.

Dla cierpiących na lęk wysokości i brak specjalistycznego sprzętu wspinaczkowego pozostaje podziwianie Palca z bezpiecznej odległości i wysokości. A widoczny jest on z wielu miejsc.

Palec widoczny ze szczytu Sornfelli na sąsiednim Streymoy (749 m n.p.m.)

Z perspektywy jeziora Sørvágsvatn

Legenda głosi, że wcześniej jedynym zdobywcą Palca Wiedźmy był w roku 1844 pewien mężczyzna, który wspiął się na szczyt, aby zaimponować goszczącemu na Farojach duńskiemu księciu Fryderykowi, który przepływał na statku w pobliżu. Wspinacz pomachał z Palca w kierunku następcy tronu. W drodze powrotnej stwierdził, że pozostawił na górze swoje rękawice. Niestety, spadł wspinając się po swoją zgubę…

* – dosłowne tłumaczenie Palec Żony Trolla

Spacerem po Tórshavn: Maður við torvleypi og neytakona

Na szczycie wzgórza Glaðsheyggur nieopodal centrum Tórshavn postawiono w roku 1984 pomnik autorstwa Eyvinda Dalsgaarda i Jensa Petera Kellermanna. Przedstawia on mężczyznę niosącego torf w specjalnym koszu oraz mleczarkę.

Nie znalazł się on tutaj przypadkowo. W dawnych czasach biegła w tym miejscu ścieżka łącząca farerską stolicę z torfowiskami. Torf po wycięciu (zwróćcie uwagę na specjalny nożyk u pasa mężczyzny) i wysuszeniu wykorzystywany był do ogrzewania farerskich domostw.
Przebyte przez wieki niezliczone kilometry ze specjalnym koszem na torf (torvleypur) na plecach pozwoliły przetrwać Farerom na swych niegościnnych, ojczystych ziemiach.
* – mężczyzna (maður) z koszem na torf (torvleypur + cała złożona fleksja, która zamienia ur na i) oraz mleczarka (neytakona: kobieta – kona + bydło – neyt)

163. Elduvík

U ujścia Funningsfjørður na Eysturoy znajduje się niewielka osada przedzielona strumykiem Stórá.

Dwudziestu trzech mieszkanców Elduvík* podziwiać może codziennie widok na wyspę Kalsoy i cieszyć się urokiem życia na prawdziwej prowincji. Wielka szkoda, że osada ta jest jedną z wielu powoli wymierających.

W tle jedna z północnych wysp archipelagu –
– upstrzona trzynastoma szczytami Kalsoy
z widocznym na zdjęciu Nestindar (788 m n.p.m.) na czele stawki

Aby dotrzeć do bohatera dzisiejszego wpisu, najlepiej zaopatrzyć się na Farojach we własny środek transportu lub liczyć na szczęście z wyciągniętym kciukiem na poboczu drogi wiodącej z Funningsfjørður do Elduvík (7 km). Do Funningsfjørður dojechać zaś można busem nr 201, jednak tylko w okresie od sierpnia do czerwca i tylko dwa razy dziennie.

Do Funningsfjørður prowadzi również szlak wzdłuż strumienia Stórá, który dociera aż do jego źródła, aby następnie ostrym spadkiem zaprowadzić nas do Funningsfjørður.

Owca z Elduvík pozdrawia czytelników Farerskich Kadrów.

Zanim w roku 1952 powstał tutejszy kościół, mieszkańcy osady korzystali w niedziele ze szlaku do Oyndarfjørður wiodącego wąską ścieżką wzdłuż brzegu fiordu położoną na skraju 50 metrowej skarpy, aby następnie u podnóża Oyndarfjørðarfjall skręcić w kierunku celu. O skali trudności tych cotygodniowych zmagań Farerczyków z naturą (których przykładów niemało przecież na Wyspach Owczych) świadczy fakt, że obecnie odradza się wędrówkę tym szlakiem przy złej pogodzie i w zimowych miesiącach.

Podobnie jak w przypadku większości farerskich osad również z Elduvík związana jest pewna legenda – opowieść o Marmennilu.

Legendarny Marmennil jest stworzeniem przypominającym małego człowieka z długimi palcami, który żyje na dnie morza. Ta psotliwa istota żywi się przynętą rybaków, którą zdejmuje z haczyków, same zaś haczyki zaczepia o morskie dno. Pewnego jednak dnia, gdy Marmennil chciał spłatać podobnego figla rybakowi z Elduvík o imieniu Anfinnur, hak utkwił w dłoni stworzenia. Marmennil został wyciągnięty na powierzchnię i trafił do łodzi Anfinnura. Farer uczynił znak krzyża i powrócił do swojego domu z tajemniczą morską istotą.

Marmennil okazał się niezwykle przydatny w trakcie rybackich wypraw, dlatego był ich obowiązkowym uczestnikiem. Anfinnur musiał jedynie pamiętać o wykonaniu znaku krzyża zanim Marmennil trafił na pokład, a następnie na otwarte morze. Gdy tylko Marmennil wyczuwał obecność ryb pod łodzią, zaczynał tańczyć i śmiać się, ułatwiając rybakowi udany połów.

Marmennil na farerskim znaczku wydanym w roku 1997.
Obraz na znaczku został namalowany przez Williama Heinesena.

Morski stwór towarzyszył Anfinnurowi przed długi czas, jednak pewnego dnia – przy wzburzonym morzu – rybak zapomniał o wykonaniu znaku krzyża. Gdy tylko łódź wypłynęła na otwarte morze, Marmennil, korzystając z okazji, skoczył w błękitną toń. Nigdy już go nie widziano…

Po drugiej stronie fiordu osada Funningur i przykryty śniegiem Slættaratindur (Płaski Szczyt) – najwyższy punkt Wysp Owczych wznoszący się 880 metrów nad poziom morza. Legenda mówi (a fizycy dementują), że można z niego dostrzec Vatnajökull, największy lodowiec Islandii oddalonej o – bagatela – 550 km.

Świadectwo dawnych czasów: zejście do nieużywanej już obecnie przystani położonej kilkaset metrów na wschód od zabudowań. Zanim w roku 1970 powstała wąska asfaltowa nitka do Funningsfjørður łącząca Elduvík z cywilizacją, mieszkańcy korzystali ze wspomnianego wcześniej górskiego szlaku do Oyndarfjørður, a cięższe towary dostarczali łodziami.

Szalejący żywioł. Do otwartego morza niedaleko.

Żegnamy się z Elduvík panoramicznym widokiem na dolinę u stóp szczytu Dalkinsfjall (719 m n.p.m.).

Oraz widokiem na północny kraniec Eysturoy i wyspę Kalsoy.

P.S. Jeśli ktoś odczuwa niedosyt po cotygodniowej dawce farerskiej lektury, polecam bloga „My Faroe Islands” prowadzonego przez pewną Niemkę, która po obejrzeniu dokumentalnego filmu o Wyspach stwierdziła kilka lat temu, że kupi sobie drugi dom – na Farojach, w Elduvík. Przy tej okazji założyła bloga, na którym donosi o posadzeniu trawnika na swoim dachu, pływackiej wycieczce kilku Farerów i lokalnej trąbie powietrznej.

Elduvík, the village I call my second home. For me, eight hours of driving through Germany and Denmark, 35 hours travelling by ferry and another 45 minutes car drive is all it takes to get to paradise.

Zdjęcia: flickr

* – Zatoka Ognia

Kálvalíð

Kálvalíð* znajdujący się w vágaraskim Miðvágur* jest jednym z najstarszych budynków na Wyspach Owczych.

Kálvalíðvegur 41, Miðvágur

Tradycyjny farerski dom był początkowo rezydencją proboszcza, który z Miðvágur opiekował się wszystkimi zachodnimi wyspami archipelagu.

Od roku 1673 dom zamieszkiwały wdowy po farerskich pastorach. Na początku XX wieku stał się on własnością prywatną. W roku 1968 powrócił w ręce kościoła stając się własnością lokalnej parafii.

Przez dziesięciolecia powstało wiele historii o wdowach zamieszkujących wzniesiony na dość stromym stoku z kamienia i kryty torfem Kálvalíð. Najsłynniejsza opowiadająca losy Beinty, żony pastora Viðareiði i Miðvági, została uwieczniona w powieści Jørgena-Frantza Jacobsena Barbara.

Obecnie dom jest siedzibą lokalnego muzeum, w którym zebrano przedmioty z innych domów o podobnie jak ten długiej historii pozwalając nam spojrzeć na to jak żyli Farerczycy przed wiekami. Dotrzeć do niego można kierując się w górę Kálvalíðvegur z głównej ulicy w Miðvágur lub podążając szlakiem z wyjątkowego Vatnsoyrar* do Miðvágur (Kálvalíð będzie jednym z pierwszych budynków jaki spotkamy na końcu szlaku).

Przez jedyne okno wpada odrobina światła słonecznego skrzętnie dawkowanego przez farerskie chmury.

Kryty torfem dach pozwala Kálvalíð idealnie wtopić się w setki odcieni zieleni, którymi mieni się okolica.

Kamienny krąg, w którym niegdyś składowano siano.

* – wymawiamy kalwale
* – wymawiamy miwołaur
* – wyjątkowego, bo jedynej osady na Farojach, która nie leży nad morzem

Latarnia

Jeżeli jest cokolwiek pewnego, to to, że latarnia morska świeci.

Tove Jansson – Tatuś Muminka i morze

Na zdjęciu viti, czyli farerska latarnia w Velbastaður.

Page 40 of 52

Tekst i zdjęcia: Maciej Brencz & Materiały udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0


Napędzane przez WordPress & Szablon autorstwa Andersa Noréna